Kategorie

  • Home
  • Lifestyle
  • Zmęczenie i Wypalenie. Czy Istnieje na to lekarstwo?
zmęczenie i wypalenie

Zmęczenie i Wypalenie. Czy Istnieje na to lekarstwo?

Jak Twoje samopoczucie dziś? Idzie lato, pogoda sprzyja lepszemu nastrojowi. Ale tak serio? Jak się czujesz? Zmęczona zaraz po obudzeniu, na krótkim speedzie do obiadu a potem z wielkim zjazdem podpieranym trzecią lub/i czwartą kawą. Nie ma na nic energii, mało co wywołuje uśmiech na Twojej twarzy, a każdy następny dzień wydaje się meeega trudny. Oby do wakacji, prawda? (chociaż nawet te trzeba zorganizować a siły na to brak).

Czujesz, że rezonuje z Tobą choć trochę opis ze wstępu? Nawet jeśli nie w całości, to pewnie częściowo tak. Zastanawiasz się jak można szybko poradzić sobie z tą chwilową słabością/przypadłością. Zmęczenie i wypalenie to nic takiego w końcu. Może trochę przesadzasz, przecież w końcu dużo osób cierpi na to samo i jakoś żyją. Myślisz sobie, noo.. zaraz nam tu Monika podrzuci jakiś olejek, dobrą radę i będzie po sprawie. Przecież istnieje olejek na wszystko, czyż nie?! No właśnie.. pozwól, że dziś odniosę się właśnie do tego tematu.

Wymówki, wymówki, wymówki

Czyli wiemy już, że nie jest dobrze. To nie jest fajne, żyć w permanentnym przemęczeniu. Z bólem pleców, głowy czy niestrawnością. A ile z nas tak ciągnie? Wrzucamy ibuprofen lub jakiś innym farmazatykacz i ciągniemy cały wózek dalej. Czasem myślę, że to zaraźliwe. W końcu dotyka tak ogromnej ilości ludzi. Co to za wirus, na którego jeszcze nie wynaleziono szczepionki (i może niech tak zostanie!).

Zawsze można też winę za nasze zmęczenie i wypalenie zrzucić na coś lub kogoś. Może na dzieci, które tak często są wymagające lub/i nieznośne. Być może na szefa w pracy, który nie odpuszcza i ciśnie bez litości. Na Putina, który swoim bezlitosnym działaniem zastrasza większość Europy. Na pewno jest gdzieś, coś lub ktoś, kto odpowiada za moje zmęczenie i wypalenie. A poza tym, takie czasy. Nie da się zwolnić i żyć spokojniej, bo jak wtedy zapłacę swoje rachunki? Co ja w ogóle z życia będę wtedy miała?

Opowiedz mi jak wygląda Twój dzień

Wstajesz rano w pośpiechu po trzecim snoozie (bo za późno poszłaś spać i głowa ciężka). Już wiesz, że spóźnienie wisi w powietrzu, włącza się stres i nerwy od samego otwarcia oczu. Zrywasz dzieci z łóżek, które za nic nie chcą dziś z Tobą współpracować. To powoduje jeszcze więcej nerwów. W pośpiechu kawa i byle co na śniadanie. Oby jak najszybciej wyjść do szkoły i pracy. Wyrzucasz dzieci pod szkołą a potem utykasz w okropnym korku. Już czujesz jak spina się kark, a Twój brzuch zaczyna reagować na ten stres. O nie, dziś na pewno nie zdążysz. Uff.. już wizualizujesz minę szefowej, czy nawet sekretarki, która popatrzy na Ciebie z pogardą, wiedząc, że to trzeci raz w tym tygodniu.

Rzucasz się w wir zajęć, tak, że nawet przerwa na siku to luksus. W międzyczasie wypijasz kilka kaw z automatu, kiedy dobijasz wreszcie do lunchu. Zjadasz przy biurku coś, na szybko odgrzanego w mikrofali i nadrabiasz zaległości. Obsługujesz kilka rozmów na raz, na messengerze, telefonie, przy biurku i jeszcze prywatną na whatsapp. Świat wiruje. Udaje Ci się rzucić okiem na nagłówki w onecie a tam wojna, nowa odmiana ospy i gwałt w Twojej dzielnicy. Dodatkowo współczynnik zanieczyszczenia przekraczający wszystkie normy, inflacja najwyższa od początku lat 90tych i propozycja ustawy o nowym podatku, który na pewno obejmie właśnie Ciebie. Kończysz pracę i wreszcie do domu. Podwozisz koleżankę, która przez całe 20 min wspólnej jazdy narzeka na szefa wspólnego projektu, pogodę, snuje czarne scenariusze napadu Rosji na Polskę oraz robi Ci kompletny update wszystkich przypadków raka z waszego wspólnego otoczenia. Wracasz do domu wykończona.

W trakcie przygotowania kolacji oglądasz wiadomości a tam: 30 dzieci rozstrzelanych przez szalonego nastolatka w Stanach, najwyższe stawki za gaz od 25 lat, wiek emerytalny znowu w górę, nie ufaj nikomu, nowa ofiara podróży autostopem z nieznajomym i tak dalej… Ufff.. nareszcie kolacja gotowa. Jeszcze chwila i dzieci w łóżkach a Ty nareszcie masz czas dla siebie. Dopadają Cię wyrzuty sumienia, że znów nie miałaś siły i cierpliwości wysłuchać wszystkich historii z przedszkola i zagrać w UNO. Otwierasz więc swoją ulubioną przekąskę i nalewasz szklankę wina. Czas się zrelaksować. Ten dzień nie należał do najlżejszych. Włączasz film. Najnowszy serial o seryjnym mordercy. Mega wciągający. Nie można się oderwać. Oglądasz 3 odcinki pod rząd. Wreszcie czas do łóżka.

Już wiadomo, że się nie wyśpisz, bo jest na to za późno. Ale przecież potrzebowałaś tego relaksu. Należał Ci się. Jeszcze chwila z książką – najnowszy polski kryminał, odkładasz i jesteś gotowa do snu. Ten jednak nie nadchodzi. Przewracasz się z boku na bok, snujesz scenariusze jutrzejszego dnia. Analizujesz wydarzenia dzisiejszego. Och.. ale zmęczenie. Coraz bardziej stresuje Cię, że jest już naprawdę późno, i wiesz jak będzie (znów) wyglądał Twój poranek. Ech.. co za życie. „Ciekawe do ilu snoozów dobiję jutro….” Myślisz sobie, muszę pogadać z Moniką. Ona mówiła, że są jakieś olejki co pomagają w usypianiu…

Naprawdę mam nadzieję, że w Twoim wypadku, przynajmniej po części ten dzień wygląda trochę lepiej. Ale coś mi się wydaje, że może się z nim pokrywać choćby częściowo. Przynajmniej jeśli jesteś osobą, która cierpi na chronicznie bóle pleców, zmęczenie i wypalenie codziennym życiem.

Olejek Lawendowy może nie wystarczyć

Czy po tym jak opisałam taki regularny dzień widzisz, że olejek z lawendy nie całkiem jest w stanie załatwić sprawę? Z całą swoją mocą, którą niewątpliwie posiada, nie zdziała cudów aby tak po prostu zlikwidować zmęczenie i wypalenie. Naprawdę często mi się zdarza, że koleżanki zwracają się do mnie właśnie z prośbą o remedium na lepszy sen. A ja wtedy pytam, opowiedz mi jak wygląda Twój dzień i wieczór. I słyszę, „Tylko nie mów mi, że mam iść wcześniej spać, nie patrzeć w telefon przed zaśnięciem i wypić herbatkę ziołową. Nie ma mowy, przecież ja też potrzebuję relaksu. Netflix, wino i kryminał do poduszki to jest właśnie coś co mnie relaksuje”. Ja mówię, naprawdę? Serio w to jeszcze wierzysz? A co mówi Ci Twoje ciało?

Same fundujemy sobie KAŻDEGO dnia, potężne dawki stresu. Są sytuacje, które faktycznie są trudne, i nie do końca zależą od nas – korek czy choroba kogoś bliskiego. Lub takie, których z dnia na dzień nie możemy zmienić – toksyczna relacja z partnerem, wyczerpująca praca.

Zmieńmy więc to co możemy już dziś, żeby sobie trochę odpuścić. Tyle ile się da, choćby po to, żeby mieć trochę więcej energii jeśli zdarzy się coś nieprzewidzianego. O czym mówię?

Mity na temat relaksu a zmęczenie i wypalenie

Wyjście na imprezę z koleżankami, gdzie alkohol leje się strumieniami TO NIE JEST RELAKS. Może reset, ale nie relaks. Znam inne metody robienia resetu, dużo bardziej oczyszczające niż dwudniowy kac. Serio.

Pójście do kina na najnowszą psychodramę, który serwuje Twojemu ledwo już wydalającemu układowi nerwowemu, potężną dawkę stresu, TO NIE JEST RELAKS. To naprawdę ostatnia rzecz jakiej potrzebuje Twoja wymęczona dusza, aby dorzucić do kubełka, z którego już się przelewa.

Wino i Netflix wieczorem to NIE JEST RELAKS. Oczywiście że może Ci się tak wydawać w momencie kiedy to robisz. Nie chcę brzmieć jak „ciocia dobra rada” (bo sama tak jeszcze do niedawna do tego podchodziłam), ale to jest naprawdę złudny relaks. Alkohol powoduje, że być może uśniesz szybciej, ale w nocy obudzisz się z bijącym sercem i za nic nie będziesz mogła z powrotem zasnąć. Ciężka głowa o poranku to kolejny efekt uboczny. I zależy czym raczyłaś się na Netfliksie, żeby dorzucić do tego lub nie, stres z powodu oglądania jakiejś strasznej psychodramy lub kryminałów, im bardziej realnych tym gorzej.

Przeglądanie Fejsa i Insta wieczorem to NIE JEST RELAKS. My naprawdę jesteśmy wciąż ciężko manipulowani tym jak powinnyśmy wyglądać, co mamy mieć na talerzu, jaki mieć manicure i jaki mieć Lajfstajl. Fejs i Insta na tym właśnie zarabiają. A ty po takiej sesyjce zostajesz z poczuciem wartości na podłodze albo nerwem, że ktoś naprawdę mieszka w Tajlandii i pracuje z plaży popijając sok ze świeżo wyciśniętego mango. Często też z nowo zakupionym kursem aby wreszcie nauczyć się zarządzać sobą w czasie i zestawem domowego manicure hybrydowego. No powiedz, że nigdy nie zdarzyło Ci się coś podobnego!

I jeszcze jedno: nie daj sobie wcisnąć, że jesteś ignorantką NIE oglądając wiadomości. Ja tak żyję od kwietnia 2020 roku i mam się naprawdę dobrze. Nie czuję, że ominęło mnie coś wyjątkowego poza tysiącami wiadomości, które pisane są tak aby zwrócić moją uwagę (wykorzystując wszystkie psycho chwyty dozwolone i niedozwolone) oraz generować stres i strach, żeby obniżyć mój układ odpornościowy.

Uwierz mi. Da się bez.

Zdecyduj za siebie. Czas na zmianę

Jeśli naprawdę Ci się już ulewa. To zrób to dla siebie. Nie czekaj na SPA do którego pójdziesz po Bożym Narodzeniu. Zacznij dziś od tych małych kroków. To one z czasem dadzą Ci lepsze samopoczucie i spokojniejszy sen. To one dadzą Ci podstawę, żeby móc spokojniej przyjmować niespodzianki codzienności. Pozwól sobie poczuć się lepiej. Nie tarzaj się w narzekaniu o tym jakie życie jest do dupy, bo to absolutnie nie przyczyni się do tego, że ono się zmieni na lepsze. Wyjdź spoza kręgu ludzi, którzy właśnie to powtarzają, którzy narzekają i czekają podejrzliwie z której strony nadejdzie kolejny cios. Wcale tak nie musi wyglądać życie.

Weź życie w swoje ręce, weź za nie odpowiedzialność i zrób coś. Nie zrobi tego za Ciebie twój partner, twoja szefowa ani nowa manikiurzystka. To naprawdę musisz być Ty. Zdecyduj, że chcesz inaczej. To co było do tej pory już Ci nie służy, podziękuj, zaakceptuj i ZDECYDUJ, że od teraz krok po kroku zaczniesz zmieniać to co sprawia, że nie czujesz się dobrze. Jeśli Ty nie zdecydujesz za siebie, to gwarantuję, że zrobi to ktoś inny. Tylko czy aby na pewno będzie to dla Ciebie korzystne?

Od czego zacząć? Lekarstwo na zmęczenie i wypalenie

Wybierz:

  • Chwilę medytacji/refleksji/modlitwy o poranku zanim w domu zrobi się głośno i szybko
  • Wyłącz telewizor i wiadomości na onecie. To naprawdę jest wszystko jedna narracja. I każdy mierzy swoje słupki z ilością Twoich klików.
  • Wyjdź na SPACER zamiast oglądać Netflix. Wiesz, jak mi się czasem nie chce!!! Naprawdę. Pomimo, że mam plażę za oknem i mi się nie chce. Rozumiem więc Ciebie. Ale zapewniam Cię, że zawsze ale to zawsze kiedy jednak wyjdę na krótki samotny spacer, wracam spokojna i z kilkoma odpowiedziami na dręczące mnie pytania. Naprawdę wiele spraw wydaje się prostszych po takim spacerze.
  • Zwracaj uwagę na treści jakimi się otaczasz. Horrory, kryminały, filmy dokumentalne o katastrofach tylko dorzucają nam do stosu niepokoju, który i tak już mamy.
  • Ucinaj rozmowy i znajomości które Cię wypalają. Pogaduchy z ludźmi którzy wciąż narzekają, choćby nie wiem przy jak wspaniałym deserze, zostawiają Ci dziurę w brzuchu na kilka godzin. Zaobserwuj to. Nie musisz tego słuchać.
  • Idź na słońce! Wyjdź na balkon jeśli tylko widzisz promienie słońca i chłoń witaminę D. Bez filtra! Przez 15 minut nie zaszkodzi, a przyniesie Ci duuużo dobrego

Pisałam już o tym tu i tu. Może i trochę krążą w koło tego samego tematu, ale widzę że to jest prawdziwa pandemia. Wmawia się nam jak powinien wyglądać nasz styl bycia, żebyśmy wreszcie byli szczęśliwi, a tak naprawdę stoi za tym machina konsumpcji, na której ktoś zarabia dużo pieniędzy i nic go nie obchodzi, że Ty wieczorem nie możesz spać (no chyba, że kupisz jego środek nasenny). Nie chodzi o spisek i wkręcanie się, że wszyscy chcą nas w coś wrobić. Chodzi o to, żeby nauczyć się decydować za siebie w 100%. Słuchać swojego ciała i wybierać TYLKO to, co jest dla nas dobre. Nie po to, żeby zaspokoić swoje huczące sloganami z reklam EGO.

Szukając wewnątrz siebie, tylko tak znajdziesz to coś, co sprawi, że wstaniesz lekka i będziesz spokojnie spać. Życie nie musi wyglądać jak orka na ugorze. Zdecyduj o tym TY i krok po kroku zmieniaj. Jedna mała rzecz dla siebie każdego dnia (nie mówię o wielkiej porcji lodów) jak krótki spacer, lektura książki po której czujesz się dobrze, medytacja czy 10 minutowa sesja jogi, zbliżają Cię do tego, że w końcu zaczynasz słyszeć siebie a hałas zewnętrznych głosów staje się coraz cichszy i mniej ważny. Spróbuj! Gwarantuję Ci, że jak zrobisz to kilka razy, poczujesz się lepiej. Potem będzie Ci łatwiej do tego wrócić, aż wreszcie stanie się Twoim nawykiem nad którym się nie zastanawiasz.

Nie chodzi o walkę z kimś lub czymś. Zawalcz o siebie samą. Nikt nie zrobi tego za Ciebie.


Jeśli podoba Ci się to co piszę, zapraszam Cię serdecznie do zapisania się do mojego newslettera. Raz na jakiś czas dostaniesz ode mnie list, od serca. Ma być przyjemnie, inspirująco i niezbyt długo 🙂 Zostaw swojego maila w ramce poniżej. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Olejki eteryczne

Zapisz się do Newslettera i otrzymaj super ściągę: Olejki na Pomoc - Gratis!

 

Co jakiś czas otrzymasz ode mnie list. Ma być przyjemnie, wartościowo i od serca. Do tego zawsze dorzucę coś, czym nie dzielę się w żadnym innym miejscu. Zapraszam! 🙂 

Rejestracja powiodła się!