Kategorie

plaza Vallcarca

Wycieczka za miasto – Plaża Vallcarca

Kiedy przychodzi weekend i brak jest planu, czasem już zupełnie z nudów po prostu ruszamy przed siebie. Wydaje się że widzieliśmy już wszystko co ciekawe w odległości do 1 godz drogi od Castelldefels we wszystkich kierunkach (no, może poza morzem). Jednak tej zamglonej soboty, nasza wycieczka za miasto okazała się bardzo udana. Znaleźliśmy coś fajnego. Miejsce, które mijaliśmy wiele razy i przyciągało naszą uwagę ale nie dlatego, że nazwalibyśmy je uroczym zakątkiem.

Zobacz sam

fabryka cementu
Foto by Depana / ACN

Ta ogromniasta fabryka cementu znajduje się w absolutnie przepięknym otoczeniu Parku Krajobrazowego Garraf, 25 km od Barcelony na południe i całkowicie nie pasuje do tego obrazka. 

Zbudowana tuż na plaży w 1903 roku, z niewielkim portem i stacją kolejową (dziś nieczynną). Historia tego miejsca jest oczywiście bardzo ciekawa. Mijając tego molocha nie możesz pozostać obojętny. Od razu na usta cisną się pytania, a czy jeszcze działa? a co to w ogóle jest? a czy ktoś tego pilnuje? I puszczasz wodze fantazji.. wyobraź sobie giga wielki Escape Room w takim industrialnym krajobrazie.

Fabryczne miasteczko Vallcarca

Obok fabryki znajdują się pozostałości wioski zbudowanej dla robotników jak to w czasach modernizmu mieli w zwyczaju (czyli taka wioska była praktycznie samowystarczalna, miała swoją szkołę, lekarza, targ, teatr, kościół i nawet boisko do piłki nożnej). W najlepszych czasach fabryki mieszkało tam nawet 2000 osób. Historia tej miejscowości jest dużo mniej kolorowa niż Colonia Guell. Epidemia grypy a następnie wojna domowa i tony osadu z cementowni skutecznie przegoniły z wioski jej mieszkańców. 

Dziś pociągi nie zatrzymują się na stacji Vallcarca, a pozostałości miasteczka straszą jak z prawdziwego ‘ghost town’ tyle, że przykrytego pokaźną warstwą cementowego kurzu.

Zatoka Vallcarca i jej niespodzianki

Co skłoniło nas, żeby tej soboty się jednak zatrzymać właśnie na tej plaży? No właśnie fakt, że tyle razy ją mijaliśmy a nigdy jej nie zwiedziliśmy po naszemu. 

Zjechaliśmy do Cala VALLCARCA  i naszym oczom ukazała się sceneria w klasycznym stylu rodem z Ibizy. Chill outowe chiringuito (bar) na plaży, prawie całkiem dzikiej (niezagospodarowanej), fale, surferzy i niesamowity kolor morza.  Od razu wyobraziłam sobie jaka tu panuje atmosfera w środku lata i zapisałam to miejsce na mojej liście ‘do odwiedzenia’ kiedy zaczną się upały. Z resztą wystarczy popatrzeć na zdjęcia baru żeby od razu poczuć klimat. Coś czuję, że ta wycieczka za miasto powtórzy się jeszcze nie raz, tylko w innych warunkach pogodowych.

Nawiasem mówiąc podziwiam determinację właścicieli, bo jest to jednak miejsce w dużej mierze opuszczone i odwiedzane tylko przez rybaków, właścicieli psów no i może kochanków poszukujących ustronnej plaży. 

pusta plaza

Kibicuję im i nie mogę się doczekać kiedy usiąde w tym barze w upalną letnią noc, z ambientową muzyką w tle i zimnym mojito w dłoni 🙂

pusty bar plazowy

Pogoda w trakcie naszej wycieczki znacznie odbiegała od mojej wizji z poprzedniego akapitu. A jednak dobrze oddawała atmosferę industrialnej części tej plaży i jej atmosfery opuszczenia i melancholii. 

plaza Vallcarca

Zdjęcia świetnie oddają klimat tego miejsca w jesienne popołudnie.

molo plaza Vallcarca
opuszczone miasto
spacer po plazy

Dodaj komentarz