Kategorie

prokrastynacja

Prokrastynacja a Miłość Własna

Masz tak, że przeczytałaś już wszystkie poradniki o tym jak tworzyć projekty, budować biznes online, skutecznie wprowadzać atomowe nawyki. Zrobiłaś kurs Pani Swojego Czasu Zrób to Dziś i kursoksiążkę Zorganizuj się w 21 dni i …. NIC. No właśnie, dlaczego te wszystkie bestsellerowe poradniki nie działają. Dlaczego internet jest pełen tych success stories ludzi, którzy po przeczytaniu książki Reguła 5 sekund, policzyli do pięciu a ich życie i projekty wystrzeliły do przodu, a moje nie. No dlaczego?!

Miałam taki czas w życiu, że wszystkie topowe książki o rozwoju osobistym, albo przeczytałam albo miałam na liście lektur. Mogłam sama prowadzić webinary na ten temat. Miałam wzorowo opanowaną całą teorię o prowadzeniu instagrama, bloga i newslettera tak aby przynosił korzyści finansowe. Mogłam być naprawdę wartościowym doradcą w tym temacie. I super, tylko moje projekty choć ładnie opakowane, wszystkie po kolei umierały śmiercią przez porzucenie. Dlaczego?

Przecież wiadomo było, że mi się nie uda

Ile razy zadawałam sobie to pytanie. Dlaczego nie mogę pociągnąć czegoś dłużej niż kilka miesięcy. Dlaczego porzucam coś co tak naprawdę zaczyna mi przynosić dobre rezultaty. Skąd uczucie zniechęcenia, braku wiary we własne możliwości, ciągłej obsesji, że inni są ode mnie dużo lepsi, i mają/potrafią coś czego ja nie mam i/lub nie potrafię. To okropne żyć w ciągłym poczuciu, że znów kolejny raz zawiodłam samą siebie. Znasz to?

Po gorącym okresie intensywnej pracy, 100 pomysłów na minutę o tym, jak to mój nowy projekt tym razem już naprawdę, ma szansę wypalić – przychodzi zniechęcenie. Po raz kolejny. Bo ludzie nie komentują, bo nikt się nie angażuje, bo niby są wejścia na bloga ale nikt nic nie kupuje. No to kupa. Znowu wielka kupa. To po co mam dalej to ciągnąć i tak nikogo to nie obchodzi, jest tyle ode mnie lepszych, a może to nie to chce robić … ble ble ble.. Mam wrażenie, że od lat włączam sobie tą samą taśmę, która jakimś przedziwnym sposobem pojawia się w mojej głowie, na mniej więcej tym samym etapie rozwoju projektu, lub wprowadzania zdrowego nawyku i powoduje jego porzucenie. A co ze mną?

Tutaj rozpoczyna się istny festiwal obrzucania siebie tym wszystkim co najgorsze. Serio, myślałaś, że tobie się uda?! Sukcesy to możesz odnosić w korpo ale nie na własną rękę, pieniądze zarobić inaczej niż przez comiesięczną wypłatę, serio?! To tylko możliwe dla szalonych, genialnych przedsiębiorców a nie dla Ciebie kochana. Ogarnij się i znajdź sobie przyzwoitą pracę na umowę. Daj sobie spokój. Kiedy się wreszcie poddasz i zaakceptujesz że to po prostu nie dla Ciebie. Takie i podobne historie przetaczają się przez moją sfrustrowaną i zmęczoną tym samym schematem duszę. Ufff… DOŚĆ!!

Z jakiegoś powodu jednak się nie poddaję, coś mnie pcha w kierunku realizacji moich własnych projektów, i ciągle z tą samą energią rozpoczynam kolejny i znów przechodzę ten sam proces…… A jak ma się do tego prokrastynacja?

Prokrastynacja – moja największa nieprzyjaciółka

Wkrada się zawsze po cichu. Prowadzę projekt, lub wprowadzam dobry dla mnie nawyk. Na początku idzie gładko, odhaczam kolejne dni, dumna z siebie i pełna energii. Projekt zaczyna iść coraz lepiej a nawyk utrwalać się i wtedy pojawia się ONA. Na początku po cichutku i delikatnie szepcze do ucha.. no weź sobie zrób najpierw kawę zanim zaczniesz pisać posta. Widziałaś, w newsletterze, że jest obniżka w sklepie olejkowym? Tylko dziś. Nie możesz stracić tej okazji. Ach przecież obiecałaś córce, że kupisz jej tą nową sukienkę. Tylko to załatw, a potem zabierz się do pracy. Pośpij trochę jeszcze, później poćwiczysz, gimnastyka nie zając… itd itd. Nagle mój nowy nawyk ma coraz większe przerwy a posty są coraz rzadsze. Prokrastynacja triumfuje. Zniechęcenie potęguje się i znów 2:0. Przegrałam.

Historia powtarza się a ja włączam moją okropną dla mniej samej płytę i ….. czuję się jak w domu! Mój umysł triumfuje. Ufff na szczęście nic się nie zmieniło. Mamy to co znamy. Nie ma strachu, ani stresu bo nic nowego się nie przydarzyło. Umysł nie lubi nowego. Lepsze stare do kitu niż ‘potencjalnie’ cudowne nowe. Na szczęście dla umysłu nic się nie zmieniło. Tylko co ze mną… Umysł przeszczęśliwy, prokrastynacja triumfuje a JA?

prokrastynacja

Wszystko pojawia się we właściwym czasie

Uważam, że można 1000 razy trafić na jakąś mądrą sentencję i w ogóle jej nie zrozumieć, a potem przychodzi 1001, który jest akurat właściwym momentem dla Ciebie i bingo!!! Nagle światełko się zapala! Czemu wcześniej mnie tak nie olśniło?! Bo nie mogło, nie byłaś na to gotowa. A dziś już jesteś. No i to właśnie przydarzyło mi się parę dni temu.

Z polecenia Agnieszki Maciąg, którą uwielbiam i czerpię od niej garściami czytając książki i słuchając webinarów, sięgnęłam po książkę Klub 5 rano. Bez wielkich oczekiwań, bo wiadomo, że jak się o 5 wstanie, to w ogóle całe życie się zmienia na lepsze itd. Co tu można więcej dodać? O czym pisać całą książkę? Wszystko wiadomo, najtrudniejsze jest po prostu jak zadzwoni budzik to wstać i nie rzucić zegarkiem o ścianę. Po co mi kolejna książka na ten temat? Okazuje się, że to był właśnie mój moment. Dwie refleksje z tej książki wywróciły mój prokrastynacyjny świat do góry nogami.

Lęk przed doskonałością, która prowadzi do zmiany

Im bliżej jesteś swojego geniuszu, tym bardziej musisz się opierać sabotażowi wywołanymi przez twoje lęki.

Sukces to zmiana, osiąganie szczytów niesie nowe wyzwania – to wbrew pozorom bardzo trudne do przełknięcia dla naszego umysłu, który nie znosi niepewności. I tutaj zaczyna się sabotaż, który niszczy mozolnie zbudowaną produktywność. Dlatego świadomość, tego jak odbywają się te procesy, to największy prezent jaki dostałam w tym miesiącu a może nawet roku. Kiedy zdam sobie sprawę z tego, że im bliżej jestem żeby faktycznie osiągnąć sukces, wykorzystać mój prawdziwy potencjał i zmienić swoje życie, zawsze pojawi się lęk (który tak naprawdę jest bardzo pierwotny, i dlatego też potężny), który za cenę przeżycia będzie próbował zniszczyć wszystko co udało mi się stworzyć. Będzie rozpraszał, kusił szybkimi dopływami dopaminy, wyświetlał promocję i nowe seriale na Netflix, aby tylko wszystko pozostało tak jak zawsze.

W momencie kiedy ja wychwycę ten sabotaż, ten subtelny głosik, który po cichu przejmuje moje chęci i zapał do pracy lub wprowadzania nawyku, już jestem na prostej do tego, żeby nie dać się pokonać. Kiedy uświadomię sobie, że sabotuję to, co jest dla mnie dobre, to co może naprawdę poprawić jakość mojego życia (np. codzienny spacer o 7 rano) pojawia się kolejny wniosek.

Nie wysilisz się dla kogoś, kogo nie kochasz

Prokrastynacja to akt nienawiści do was samych. Jeśli naprawdę kochacie siebie, przestańcie uważać, że nie jesteście dość dobrzy aby osiągnąć wielkość. Musicie wyzbyć się służalczości i słabości. Przestańcie skupiać się na ułomnościach i brakach, cieszcie się waszymi niezwykłymi talentami. Niespełnione obietnice sprawiają ból, a wielu z was nie kocha siebie.

To właśnie od pracy na miłością do siebie samego powinna rozpoczynać się każda książka o samorozwoju. Praca nad rozwojem naszego umysłu to jedna sprawa. Natomiast akceptacja samego siebie, dostrzeżenie swojej unikalności i indywidualnych talentów – TO jest początek do zmiany. Dlatego nie działają poradniki. Jak masz zmienić swoje nawyki, które poprawią Twoje życie na lepsze, jeśli nie kochasz osoby, której życie ma się zmienić. No jak???

Rzeczy, które robimy z miłości

Popatrzmy na to całkiem z dystansem. Czy chcesz pomóc komuś, kim gardzisz? Czy chcesz inwestować swój czas w kogoś, o kim myślisz, że do niczego się nie nadaje? Oczywiście, że nie! Przecież nie warto prawda? Po co się wysilać. Lepiej obejrzeć dobry serial albo posurfować w sieci. I to jest właśnie największa zmiana, której potrzebujesz aby ułatwić sobie każdą kolejną rzecz. Naucz się kochać siebie. Wiem, że to brzmi jak farmazon z Facebookowego walla, ale taka jest prawda. Im szybciej to do Ciebie dotrze, tym łatwiej będziesz mogła osiągnąć to na czym Ci zależy.

Jeśli kogoś kochasz, to wytrzymasz dla niego niewygody porannej pobudki. Jeśli kogoś kochasz, to łatwiej przyjdzie Ci zmusić się do skończenia czegoś na czym wiesz, że tej osobie zależy. Jeśli kogoś kochasz, to wstajesz i pomagasz a nie zastanawiasz się. Czyż nie? Rozumiesz już o czym mówię?

Prokrastynacja i jej pokonanie, to tylko jeden z nieskończonej listy powodów, dla których praca nad miłością własną jest warta wysiłku. Pomyśl jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy kochali i akceptowali przede wszystkim siebie. I uwierz mi, nie ma to żadnego związku z narcyzmem czy też źle pojętym egoizmem. Wręcz przeciwnie!

Jak pokochać siebie?

Potraktuj siebie tak, jakbyś potraktowała swoją przyjaciółkę. Jak się potknie, to dodaj otuchy, jak jej coś nie wyjdzie, to nadstaw ramię i daj się wypłakać a potem podaj rękę, żeby mogła się znów podnieść. Jak się użala nad sobą, to przypomnij co dobrego już osiągnęła, jakim wartościowym jest człowiekiem. Powiedz jej, że ją kochasz. Prawda jest taka, że ludzie przychodzą i odchodzą, nawet twoje dzieci. A ty sama będziesz ze sobą zawsze, więc czemu by nie wykonać tego najważniejszego wysiłku w swoim życiu i zakochać się w sobie. Zaakceptuj siebie i wtedy otworzysz się na miłość własną a potem naprawdę będzie już z górki. Jeśli natomiast nie zaczniesz od tego, możesz wydać dużo pieniędzy na kursy, książki i coachgini, a wciąż będziesz wracać w to samo miejsce.

Narzędzia miłości

Tutaj internet przychodzi nam z pomocą i podrzuca cały wachlarz narzędzi do pracy na miłością własną. Medytacje prowadzone Agnieszki Maciąg lub Kasi Bem są bardzo pomocne. Mieszanki olejków, których zapach zakotwicza w nas myśl o miłości do siebie. Różowy kwarc naładowany energią to też ogromne wsparcie dla tego ćwiczenia. Wspaniała aplikacja do rozwoju duchowego Insight Timer gdzie wpisując słowo LOVE wyskakuje tysiące darmowych materiałów. Swojego czasu ogromne wrażenie zrobił na mnie 1 godzinny audiobook książki pod tytułem Love Yourself Like Your Life Depends on It . Na pewno znajdziesz coś co przemówi do Ciebie.

Gwarantuję, że jeśli rozpoczniesz drogę do miłości własnej, to subtelnie i powoli wszystko w Twoim życiu zacznie się zmieniać. Nie od razu, nie będą to zmiany które wywrócą wszystko do góry nogami, ale “poco a poco” jak to mówią Hiszpanie – krok po kroku. Przecież ktoś kogo bardzo kochasz zasługuje na wszystko co najlepsze prawda? Nie bądź dla siebie bardzo surowa tylko cierpliwa. Tak jak byłabyś dla swojej najlepszej przyjaciółki.

Pokochaj siebie tak jakby Twoje życie od tego zależało 🙂

prokrastynacja

cytaty pochodzą z książki: Klub 5 rano, Szczęśliwy Poranek Zmienia Wszystko – Robin Sharma.

4 komentarze

Dodaj komentarz