Kategorie

twoje ciało

Kiedy Twoje Ciało chce Ci coś powiedzieć

Od małego jesteśmy uczeni, że kiedy coś z nami jest nie tak, to trzeba udać się po pomoc do lekarza. Kiedy coś nas boli to natychmiast trzeba temu zaradzić i połknąć pigułkę. Nie słyszy się o tym, że nasze ciało ma ogromne możliwości żeby się regenerować. Nie słyszy się o tym, że jeśli pojawiają się jakieś dolegliwości, które powracają, to znaczy że nasze ciało coś nam chce powiedzieć. Zmusza nas do tego by się nad sobą pochylić, zatrzymać, pomyśleć nad tym co tak naprawdę się dzieje w naszym życiu w danym momencie.

Szybko ale powierzchownie

To co dziś nam oferuje medycyna konwencjonalna jest nieprawdopodobne. Można znieczulić, wyciąć, złożyć wszystko i to w bardzo krótkim czasie. Wspaniale, że żyjemy w czasach tak rozwiniętej medycyny i możemy korzystać z jej dobrodziejstw. Naprawdę to doceniam. Problem jaki widzę ja osobiście to, że mało który lekarz słucha pacjenta i już naprawdę rzadko który podchodzi całościowo do naszych przypadłości. Przecież nasze ciało to system. Jak się psuje w jednym miejscu to wpływa na inne itd. Być może pojawia się ból głowy a to może kręgosłup jest nie w formie. Może w piersi pojawia się guz, a problem wynika z niewydolności śledziony, którą wyczerpuje Twoje wieczne zamartwianie się? Jaki wpływ na niekończące się problemy z kolanem ma Twój perfekcjonizm i zaciętość?

To czego możesz być pewien, to że jeśli nie pochylisz się nad swoją chorobą, czy też samym sobą w trakcie choroby, masz to jak w banku, że objawy powrócą. Bardzo możliwe, że ze zdwojoną mocą.

Choroba to może być ostatnia szansa!

Ostatnio słyszałam zdanie, że żadna choroba to nie jest wyrok śmierci. Tylko nagły wypadek (np. samochodowy) pozbawia cię szansy. Choroba daje czas, żeby zajrzeć w głąb siebie, usłyszeć co chce nam powiedzieć nasze ciało, popatrzeć na nasze życie z zupełnie nowej perspektywy i jakoś się do tego odnieść. I zawsze można sobie zadać ulubione pytanie, mojej przyjaciółki Agi, która jest coachem: A czego Ciebie to uczy?

Czy to nie jest największe wyzwanie właśnie?! Pokochać ból jajników za każdym razem jak masz okres? Podziękować za raka piersi? Przyjąć z wdzięcznością ból kręgosłupa??

Co jest dla CIEBIE ważne?

Ile jest historii, gdzie ludzie wywracają swoje życie do góry nogami właśnie po tym jak byli unieruchomieni z powodu choroby przez jakiś czas. I dzieje się tak dlatego że nareszcie mają czas, żeby pomyśleć CO jest dla nich najważniejsze. CO tak naprawdę kochają. A CO zupełnie nie ma dla nich znaczenia, po mimo tego co słyszą lub wynieśli z domu.

Ja naprawdę wierzę w to, że każdy ma jakieś zadanie do spełnienia tutaj, jakąś swoją ‘misję’, która może być całkowicie ‘normalna’ jak na przykład być wspaniałym nauczycielem, leczyć ludzi, uczyć ich zarządzania sobą w czasie etc. Jednak trzeba dążyć do tego właśnie, żeby robić w życiu to co się czuje. KAŻDY z nas jest w czymś naprawdę dobry, i przychodzi mu to z łatwością.

Pasja czyli co?

A kiedy Ty ostatnio zrobiłeś to co naprawdę lubisz? Skąd przekonanie, że z pasji nie można ‘wyżyć’? Przecież logicznie na to patrząc, jeśli robisz to co kochasz to musisz być w tym dużo lepszy niż gdy robisz coś z przymusu. Tylko skąd masz wiedzieć co lubisz, jeśli już dawno, bo pewnie od dziecka się nad tym nie zastanawiałaś. To jasne. Nie ma czasu. Trzeba ciągnąć ten cały wózek. Praca, dom, rachunki, chora babcia, zajęcia pozaszkolne dla dzieci i do fryzjera przydałoby się pójść.

Skąd masz wiedzieć co lubisz, jeśli już dawno nie słuchasz siebie. Huczą Ci w głowie przekonania wyniesione z domu, szkoły, Kościoła i jedziesz na tym wózku bo tak trzeba, przecież wszyscy (większość) tak robią, więc to nie może być złe. Scrollujesz instagrama i tam wygląda, że faktycznie ludzie żyją swoją pasją, ale to dla wybranych, myślisz sobie. Ja mam tutaj swoje obowiązki, przyziemne sprawy do załatwienia i nie dla mnie te fanaberie.

Zwolnij, to nie żarty

Zatrzymaj się teraz, zanim zatrzyma Cię Twoje ciało. A uwierz mi, zatrzyma Cię kiedy będziesz brnęła w robienie tego ‘co trzeba’, ‘co musisz’, ‘co się opłaca’. I gdzieś głęboko i podświadomie będziesz czuła, że Ty sama nie istniejesz. Ciebie nie ma. Spełniasz tylko role, oczekiwania, jesteś odpowiedzialna i zawsze robisz to co wypada. Ufff. Znajdź czas dla siebie, zadbaj o swojego ducha i swoje ciało. TWOJE, NAJPIERW przede wszystkim i przed wszystkimi.

ZANIM przyjdzie ten dzień, kiedy duch i ciało się o to upomną ale dużo bardziej brutalnie. Ale nawet jeśli Ci się to przydarzy, to daj sobie ten czas, przestrzeń na refleksję, zaakceptuj i wyciągnij z tego dla siebie coś ważnego.

Dodaj komentarz