Kategorie

niespokojny umysł

Jak uspokoić niespokojny umysł

To jedna z najczęstszych bolączek naszego świata. Jakie proste jest uruchomienie machiny strachu i wprawienie w jazdę bez trzymanki nasze obciążone stresem głowy. Wystarczy jeden post na Instagramie i wszystko rusza z wielką parą. Od jednej myśli do kolejnej, od niewielkiej wizji strachu do tej najgorszej. Niespokojne czasy prowokują jeszcze bardziej, do powstawania tych trudnych do zatrzymania śnieżnych kuli strachu. Niepewność, strach o przyszłość, chaos informacyjny, zagubienie w bombardujących nas ze wszystkich stron natłoku wiadomości. Właśnie w takich okolicznościach dbanie o dobrą kondycję ciała i głowy, jest kluczowe żeby nie popaść w spiralę strachu. Dziś opowiem jak ja sobie z tym radzę.

Idę na spacer

Będę to zawsze powtarzać. Jak czujesz, że zupełnie sobie nie radzisz ze swoimi emocjami – zostaw telefon, słuchawki i weź siebie na samotny spacer. Przewietrzenie głowy w sensie dosłownym, pomaga jak żaden inny lek. Gwarantuję, że po 20 minutach żwawego marszu, niektóre problemy już nie będą się wydawać takie skomplikowane, złość wyparuje i nawet możliwe, że pojawią się nowe rozwiązania w Twojej głowie.

niespokojny umysł

Wprowadź ten zwyczaj w rutynę swojego tygodnia. Choćby nawet 20 minut co dwa, trzy dni. Świeże powietrze na twarzy, widok drzew, otwarte choćby nie wiem jak zachmurzone niebo. To wszystko pomaga aby nabrać dystansu do tego, co trawi Cię jak siedzisz w swoich czterech ścianach. Spędź te parę minut tylko ze sobą. Na dłuższą metę zobaczysz, że to najlepsze lekarstwo, choćby nie wiem jak skomplikowane i przerażające sie wydawało na początku. To dziwne, ale prostsze jest pójście do apteki i zakup leku 'na uspokojenie’ niż zrobienie dla siebie tej jednej prostej i całkowicie gratisowej rzeczy. Ciekawe, prawda?

Mój sposób to właśnie 10-15 min szybkiego marszu. Zatrzymuję się, ściągam buty, biorę głęboki oddech przez nos, wstrzymuję na 4 sekundy i wypuszczam powietrze przez usta. Powtarzam 10 razy. Jeśli mam czas to przysiądę na 10 min, żeby pomedytować a potem wracam powoli do domu. Jak NOWA! Spróbuj tego! To potężne narzędzie uspokajające, które zawsze jest dla Ciebie dostępne.

Unikam prowokacji

Im więcej o sobie wiem, tym łatwiej jest mi zarządzać moimi emocjami. Uczę się i coraz częściej zdarza mi się uczestniczyć w życiu z pozycji obserwatora (nie reaktora). Dzięki temu widzę co dzieje się ze mną w trakcie lub po wzięciu udziału w rozmowie pełnej gniewu, nienawiści czy narzekania. Jeśli czuję, że rozmowa z kimś wchodzi na takie tory to albo subtelnie zmieniam temat albo grzecznie milczę nie wchodząc w to a mój rozmówca nie znajdując oparcia w gorzkich wywodach sam zmienia temat. Jeśli osób jest dużo i żadna z powyższych opcji nie wchodzi w grę, oddalam się na chwilę (zawsze jest jakiś pretekst). Ufff o ileż to prostsze, niż bujanie się później z całym bagażem emocjonalnym, z którym zostaje po takich spotkaniach. Łapię się też coraz częściej, kiedy sama wprowadzam taki ton rozmowy i jeśli mi się to uda, ogarniam się jak najszybciej.

Oprócz tego nie oglądam wiadomości, nie wchodzę w morze nieszczęść, które przewala się przez telewizję i social media. Nie widzę, żeby cokolwiek dobrego z tego dla mnie wynikało, tym bardziej dla osób których to cierpienie dotyczy. A to co najważniejsze i tak do mnie dociera. Moja zasada jest taka, że pomagam tak jak mogę, a jak coś jest poza moim zasięgiem i nie mam na to wpływu to postanawiam nie brać tego na klatę.

Słucham mantr

Kiedy czuję się bardzo niespokojna i moja głowa wchodzi w tryb jazdy bez trzymanki, strach czai się gdzieś i choć o nim wiem, to nie umiem go wyciągnąć i przegonić, wtedy włączam mantry i po prostu ich słucham. Mam kilka swoich ulubionych, stworzyłam sobie z nich playlistę na Spotify i puszczam kiedy potrzebuję. Nie czekam aż będę mieć chwilę dla siebie, żeby zapalić świeczkę, przegonić wszystkich z domu i w pozycji kwiatu lotosu móc w spokoju oddać się śpiewaniu. Wręcz przeciwnie. Włączam je gdy gotuję, jadę samochodem po dzieci lub krzątam się po domu. Głos i muzyka mantr powoduje, że tak jakby instalują się we mnie a strach się rozpływa. To kolejne bezpłatny i bezbolesny sposób na pomoc w uciszeniu wewnętrznych hałasów.

Uspokajające mieszanki olejków eterycznych

Nie mogę oczywiście NIE wspomnieć o olejkach eterycznych:-). Tak naprawdę najbardziej znane są przecież ze swoich właściwości uspokajających (nawet jeśli mają tysiące innych). Najprościej to po prostu zaciągnij się z buteleczki porządnym głębokim oddechem, ze dwa, trzy razy i już świat wydaje się spokojniejszy. Może to być oczywiście lawenda ale też: rumianek, mandarynka, pomarańcza, bergamota, wetiwer, ylang ylang, geranium. Jeśli właśnie idziesz spać, wylej kropelkę któregoś z tych olejków na dłoń. Następnie dolej kilka kropel oleju z migdałów lub jojoba. Potem posmaruj klatkę piersiową, skronie, przeguby dłoni i zrób przyjemny masaż stóp. Nie zaszkodzi wylać kropelki lub dwóch na poduszkę. Ja trzymam obok łóżka butelkę typu spray wypełnioną kilkoma kroplami lawendy, drzewa sandałowego i mandarynki oraz wody. Spryskuję pokój i pościel przed wskoczeniem do łóżka. Jak czuję ten zapach to od razu się uspokajam. To naprawdę proste, spróbuj.

niespokojny umysł

Jeśli masz dyfuzor to wrzuć kilka kropel lub mieszankę powyższych olejków. W dniu w którym wszystko wydaje się pochmurne zapach lawendy i mandarynki, naprawdę potrafi poprawić nastrój i uspokoić gonitwę myśli.

Gorący prysznic z solą

Jeśli w ciągu dnia pojawiły się sytuacje w których puściły Ci nerwy, usłyszałaś coś naprawdę przykrego i nie możesz o tym zapomnieć, dobrze jest od razu zająć się tym na gorąco. Lepiej usunąć tą emocję zanim zainstaluje się na stałe i zacznie siać zniszczenie na kolejne dni, miesiące i lata. Jak to zrobić najprościej bez użycia narzędzi chirurgicznych :-)?

Jedną lub dwie godziny przed pójściem do łóżka, idź pod prysznic. Przygotuj sobie gruboziarnistą sól (ja oczywiście dodałabym tutaj jakiś olejek eteryczny, ten który akurat w danym momencie mi najbardziej pasuje do sytuacji). Odkręć gorącą wodę, weź garść soli i natrzyj się nią porządnie (ale bez zrobienia sobie krzywdy oczywiście), od głowy aż po same stopy. Ja zrobiłabym to z intencją pozbycia się właśnie tych uczuć, które mną miotają tego dnia. Spłukaj się, wytrzyj ręcznikiem i teraz już tylko odpoczynek przed pójściem spać. Sól i woda mają ogromne właściwości oczyszczające. Taka 'operacja’ zapewni Ci spokojny sen a kolejny dzień rozpoczniesz już ze świeżym spojrzeniem na świat. Polecam!

Wyliczam za co jestem wdzięczna…

niespokojny umysł

Być zabrzmi to jak jakiś frazes. Ale o sile tego 'frazesu’ przekonałam się całkiem niedawno. Od ciężkich i dramatycznych informacji trudno uciec w ostatnich dniach. Dotarły do mnie obrazy, od których trochę próbowałam się odciąć. Pomagam tak jak mogę, żyjąc tutaj w Hiszpanii. Jeśli nie mam na coś wpływu to wybieram, że nie wchodzę w cierpienie, które nie jest moim cierpieniem. Mam w sobie ogromne pokłady empatii, ale uczę się nią mądrze zarządzać, tak żeby pomagać innym i nie szkodzić sobie. To moje mechanizmy obronne.

Siła nieszczęść i jego bliskość sprawia, że jednak moja wyobraźnia uruchomiła się. W zastraszającym tempie zaczęła tworzyć mało optymistyczną przyszłość. Czując bezsilność, żal i współczucie do ludzi, którzy znajdują się w okropnych warunkach poczułam, że zaczynam tonąć. I wtedy złapałam się tej jednej deski ratunkowej. Zamiast iść na dno obciążona żalem i bezsilnością postanowiłam zobaczyć MOJĄ sytuację w danej chwili. Dziś mam dach nad głową, jest mi ciepło, mam co jeść, nie muszę uciekać, jesteśmy w komplecie jako rodzina i do tego w całkiem dobrym zdrowiu. To jest TAK BARDZO DUŻO! Dzięki właśnie tym kilku prostym myślom wydostałam się z 'czarnej otchłani rozpaczy’, jak to zwykła mawiać Ania Shirley. I znów poczułam się silna. Zmotywowało mnie to do zrobienia kilku akcji na rzecz pomocy tym, którzy nie mają tych podstawowych potrzeb zapewnionych. I poszłam spać spokojnie tego dnia. Małe zwycięstwo!

A kiedy już nic nie działa…

Bywa, że czasem jest źle. Nic nie pomaga, przychodzi żal, pustka, smutek, choroba … etc Kiedy czuję, że potrzebuję porządnego oczyszczenia uciekam się do metod, które praktykowane są przez ludzi od wieków, chociaż niekoniecznie w naszym mentalnym świecie, są dziś stosowane na szeroką skalę. A szkoda…

Zamykam się tam gdzie nikt nie będzie mi przeszkadzał. Zapalam białą szałwię i/lub palo santo i przez kilkanaście minut z intencją oczyszczenia, trwam bez ruchu wdychając uzdrawiająco-oczyszczający dym. Po takiej sesji, siadam do medytacji, lub biorę mój bęben w zależności od nastroju . Daję sobie czas, tyle ile potrzebuję, żeby poczuć się że moja równowaga wróciła do normy.

niespokojny umysł

Za każdym razem, gdy praktykuję ten rytuał, okazuje się niezawodny. Czuję się po nim, jakbym znów stała obiema nogami mocno na ziemi. Do tego odzyskuję kontrolę nad moją głową, a gonitwa myśli rozwiewa się w białej chmurze dymu z tej wyjątkowej rośliny.

Wybierzesz coś dla siebie z tej listy?

Dodaj komentarz

Olejki eteryczne

Zapisz się do Newslettera i otrzymaj super ściągę: Olejki na Pomoc - Gratis!

 

Co jakiś czas otrzymasz ode mnie list. Ma być przyjemnie, wartościowo i od serca. Do tego zawsze dorzucę coś, czym nie dzielę się w żadnym innym miejscu. Zapraszam! 🙂 

Rejestracja powiodła się!