Kategorie

spacer na zdrowie

Idę na spacer

Od kilku miesięcy to jest jedno z najczęstszych zdań jakie padają w naszym domu. Tak się organizujemy, żeby każdy z domowników miał czas i okazję, żeby wyjść na samotny spacer. Grupowo też chodzimy ale to jest ‘oprócz’ – czyli dodatkowo.

Ciągle w biegu a co ze mną?

Zmieniłam podejście do samotnych spacerów w zeszłym roku, kiedy od poniedziałku do piątku pracowałam, naprawdę intensywnie, jako Project Manager w hiszpańskiej firmie. Praca na pełny etat, potem dzieci, szykowanie kolacji, kąpanie i padałam na twarz razem z moją 4 letnią wtedy córką.

Przychodził weekend i miałam plan ‘odpocząć’. I co się okazywało? Że wyjście z Walcią i robienie rundki po placach zabaw to nie był dla mnie żaden odpoczynek. Męczyłam się, potrzebowała ruchu, potrzebowałam dynamicznych kilku kroków i potrzebowałam… czasu dla siebie. Tak! To było odkrycie! Nie mogę być pracownikiem roku, supermamą. najlepszą żoną jeśli nie zadbam najpierw o siebie i mój wewnętrzny spokój!

Potrzeba zmiany

Zaczęłam więc w każdą sobotę wstawać zanim wszyscy się obudzą. Brałam tylko telefon i klucz i wychodziłam na 1.5 godzinny spacer po pustej jeszcze plaży. Dochodziłam do portu, tam wrzucałam prowadzoną medytację z aplikacją CALM na uszy, chwila relaksu i z powrotem do domu. Często wszyscy jeszcze wciąż spali a ja powoli zabierałam się za przygotowywanie gofrów (naszego weekendowego przysmaku).

Spacer to czas dla mnie

Dostrzegłam ogromną różnicę w tym jak czuję się potem przez cały weekend. Mogłam ruszyć na podbój wszystkich placów zabaw w Castelldefels i nie wracać godzinami do domu. Coś było inaczej. Byłam spokojna. Zaczęłam dzień od spędzenia czasu z najważniejszą dla mnie osobą – sobą samą! Wtedy dopiero miałam przestrzeń na bycie z innymi. Dużo lepsze ‘bycie’. Bez zniecierpliwienia i bez frustracji. Z przyjemnością.

Potem kwestia samotnych spacerów w naturze przybrała na znaczeniu, kiedy przez 2 miesiące nie mogliśmy praktycznie wychodzić z domu. Pierwszy dzień kiedy moje gołe stopy dotknęły piasku, po takim czasie, przyniósł ulgę. Tak jakbym połączyła się z czymś co jest częścią mnie, ale mi zostało zabrane. I tak już zostało.

Spacer – a co mi to daje?

Spacery – czy to po plaży, czy po pagórkach otaczających Castelldefels, to teraz obowiązkowy punkt mojego tygodnia. Moje korzyści z półgodzinnego połączenia się z naturą?

  • lepszy sen
  • więcej cierpliwości
  • łatwiej mi wreszcie usłyszeć siebie (a nie przekonania jakie mam w swojej głowie)
  • trochę niezbędnego ruchu w ciągu dnia
  • oderwanie się od wszystkiego przynajmniej na chwilę
  • nabranie dystansu
  • uspokojenie nerwów i hałasu w głowie
spacer skok po zdrowie

Teraz jak czuję się przytłoczona, wkurzona, sfrustrowana – to zanim zrobię cokolwiek innego żeby sobie pomóc, idę na samotny spacer w naturze. Zostawiam za sobą WSZYSTKO, biorę tylko klucz i moją przeciążoną głowę. To ZAWSZE pomaga! Nie rozwiązuje moich problemów, ale pomaga spojrzeć na nie ze świeżą głową i z zupełnie innej perspektywy.

spacer castelldefels

Umiem sobie pomóc

Kiedy czuję się wyjątkowo przytłoczona (a teraz jestem dużo bardziej świadoma tego jak się czuję, skąd to się może brać i jak sobie pomóc), idę na mój prywatny spacer, ściągam buty (ważna sprawa) i na boso zasuwam po piasku. Po chwili zatrzymuję się i biorę głęboki oddech, wstrzymuję, liczę do 4 a potem wypuszczam powietrze i tak powtarzam 10 razy. Potem kontynuuje mój spacer i wracam naładowana energią z porządnie przewietrzoną głową. Kiedy ja się czuję dobrze, zadbana i zrelaksowana, atmosfera całego domu staje się lżejsza. Wszystko płynie.

Polecam to ćwiczenie każdemu. Na początku może się to wydawać dziwne ale z czasem poczujesz jak to wpływa na Twoje ciało i umysł.

Spróbuj już dziś i opowiedz mi jak było 😄

spacer w wodzie

Dodaj komentarz