Kategorie

homeopatia

Homeopatia – czy to naprawdę działa?

Pierwszy raz bliżej zetknęłam się z homeopatią niedługo po przeprowadzce do Hiszpanii. Ponieważ Maks miał wtedy niecałe 3 lata, moje pierwsze koleżanki to były mamy innych smyków w podobnym wieku. Na spotkaniach z nimi, temat homeopatii wypływał raz po raz. Uwaga! To nie były dyskusje na temat tego czy to działa. Chodziło o to gdzie najtaniej kupić homeopatię, lub polecenie sobie najlepszego specjalisty.

W tym czasie zmagaliśmy się z nawracającymi zapaleniami oskrzeli Maksa i tzw ‚asmtą wczesnodziecięcą’. Zmęczeni lekami wziewmnymi i marnym ich efektem zwróciliśmy się w kierunku medycyny chińskiej i ziołolecznictwa i tak przewalczyliśmy tą chorobę. Homeopatia na dobre zagościła w naszym życiu, po raz z pierwszym wraz z pojawieniem się zapalenia ucha u Walentyny, 5 lat później.

Zapalenie ucha? Bez paniki

Walcia miała wtedy rok i po 2 minutowej wizycie u lekarza na pogotowiu dowiedziałam się, że mam właśnie pierwszą okazję aby podać maluszkowi antybiotyk. Zapalenie ucha to wiadomo, że poważna sprawa i za nic nie chciałam tego bagatelizować. Jednocześnie po całym doświadczeniu z Maksem i latami brania antybiotyków i sterydów, czułam że ta opcja istnieje zawsze. Najpierw jednak, zrobię wszystko by spróbować innego, skutecznego rozwiązania.

I tak trafiłam do Ester.

Najlepsze referencje

Poznałam Ester przez moją przyjaciółkę, mamę 5 ciorga dzieci. Najbardziej uśmiechniętą i pełną energii osobę jaką znałam w owym czasie. Ona od zawsze była poszukiwaczką alternatywnych sposobów leczenia dzieci. I faktycznie oprócz jej pierwszego dziecka, ŻADNE z pozostałej czwórki nie brało w życiu antybiotyku ( i nawet Ibuprofenu). Mnie daleko było do Eleny i jej doświadczenia, ale wiedziałam, że jeśli ona kogoś poleca to musi być wyjątkowy. I taka właśnie jest Ester.

Leczenie w rytmie SLOW

Samo wejście do jej gabinetu już powoduje, że spowalniam. Jej łagodny uśmiech i umiejętność słuchania i zadawania właściwych pytań, rozbraja mnie za KAŻDYM razem jak z nią rozmawiam. Ester to kobieta, która z pasją wykonuje swój zawód i to się czuje w trakcie każdej sekundy z nią spędzonej. Ma nieprawdopodobną wiedzę i potrafi połączyć ze ‚sobą kropki’ , czego z całym szacunkiem do medycyny konwencjonalnej nie zauważyłam u większości lekarzy, z którymi miałam do czynienia, odkąd zostałam matką.

Dlaczego zaufałam homeopatii?

Po pierwsze widząc, że Walcia jest w kiepskiej formie, Ester zbadała ją, osłuchała i zajrzała do uszu. Wytłumaczyła mi dokładnie, z rysunkami poglądowymi, skąd pojawiła się taka przypadłość. Następnie zaleciła kurację kombinacją homeopatycznych kulek i zwróciła uwagę, że proces zdrowienia wymaga cierpliwości. Na koniec powiadomiła o swojej dostępności w razie jakichkolwiek wątpliwości lub pogorszenia stanu Walentyny.

Proces zdrowienia

Wróciłyśmy do domu i zaczełam podawać kulki. Przez chwilę wydawało się, że jest lekka poprawa jednak po dwóch dniach, znów pojawił się kryzys. Szybki telefon do Ester, kilka uwag, nowa kombinacja i działam dalej. Kolejny dzień (czwarty) już było naprawdę dużo lepiej a w piątek Walcia była praktycznie w pełni ozdrowiała.

Kontrola lekarska

Po weekendzie wybrałam się do pediatry, w ramach kontroli. Nieśmiało przyznałam, że tydzień temu na pogotowiu, przepisano antybiotyk Walci i zdiagnozowano zapalenia ucha, ale ja postanowiłam trochę „przeczekać” i go nie podałam. Od razu usłyszałam, że to nie było zbyt rozsądne. Nie wspomniałam jednak o tym, że w międzyczasie Walentyna była pod kontrolą homeopaty. Nie próbowałam tak się tłumaczyć, gdyż mając doświadczenie z Polski, obawiałam się reakcji i tego co mogę na ten temat usłyszeć. Dziś wiem, że niekoniecznie. Zdarzało mi się w trakcie kolejnych wizyt wspominać o homeopatii w trakcie wizyty u pediatry. Taka informacja spotykała się, lub z neutralnym brakiem komentarza, lub też całkowitą akceptacją tej metody. Pan lekarz tymczasem osłuchał Walcię , zajrzał do ucha i z niedowierzaniem zapytał: „to kto i gdzie dokładnie wypisał Pani ten antybiotyk?!”. Nie wierzył w to co zobaczył, bo po infekcji nie było śladu. A Walcia była w znakomitej formie.

Tego typu zapalenie ucha, zgodnie z tym co powiedziała mi Ester, wracały jeszcze kilkakrotnie, za każdym razem coraz słabsze. I za każdym razem leczyłam je w ten sam mniej więcej sposób. Zawsze pod opieką Ester i kontrolą pediatry. Po mniej więcej 2 latach, znów zgodnie z tym co przepowiedziała Ester, ta przypadłość zniknęla.

Happy End

Jestem bardzo szczęśliwa, że uniknęłam podania anytbiotyku małej Walci (nie wiem ile razy) właśnie dzięki pomocy Ester i małych słodkich kuleczek. Od tej pory Ester pomagała w różnych kryzysowych przypadkach, mnie i członkom mojej rodziny. Jestem jej za to bardzo wdzięczna, tak jak Elenie, która skierowała mnie na tą drogę.

Czy to cud, czy placebo

Piszę o moich doświadczeniach z homeopatią, żeby dorzucić grosik do przełamania złego marketingu, jaki tego typu leczenie ma w Polsce. Będąc pod opieką dobrego specjalisty, działając z rozwagą, można naprawdę sobie pomóc. Nie jestem ekspertem od tłumaczenia jak ‚naukowo’ można uzasadnić działanie homeopatii. Od tego są osoby takie jak Ester. To co jest dla mnie ważne, to:

  • widzę efekty leczenia homeopatią
  • stosowanie homeopatii nie ma skuktów ubocznych. (prowadzone przez specjalistę od tematu)
  • składniki leków homeopatycznych pochodzą z natury
  • lecząc homeopatią organizm się wzmacnia, a nie na odwrót jak to się ma w przypadku antybiotyków

Homeopatia – z rozwagą i pod dobrą opieką

Nie lubię radykalizmu i popadania w przesadę. Zawsze, jeśli chodzi o kwestie zdrowodne staram się wykorzystywać wszystkie dobra medycyny konwencjonalnej i szukam wsparcia posród szerokiej gamy niekonwencjonalnych praktyk, często mniej inwazyjnych i naturalnych (niektórych praktykowanych nawet od tysiącleci jak np. medycyna chińska). Staram się być otwarta, słuchać intuicji i zachowywać zdrowy rozsądek. Zawsze jeśli działam wg tych trzech zasad, moje starania okazują się najlepsze możliwe. I Tobie też tego życzę.

Dodaj komentarz