Kategorie

  • Home
  • Barcelona
  • Garraf – najlepsze miejsce na sesję zdjęciową (fotoreportaż)

Garraf – najlepsze miejsce na sesję zdjęciową (fotoreportaż)

Garraf to malutka wioska na Costa Brava, ukryta między skałami 25 km od Barcelony na południe. Prowadzi do niej malownicza, kręta droga z oszałamiającymi widokami. Jest już po sezonie więc zdecydowaliśmy się przyjrzeć tej właśnie sąsiadującej z naszym Castelldefels wiosce. Okazało się, że wszystko dobre co o niej słyszeliśmy to nic w porównaniu do tego jaka jest urokliwa kiedy widzi się ją na własne oczy.

 

Droga do Garraf

 

Nam zajęło 5 minut dojechanie do Garraf z Castelldefels samochodem. Jest to moja ulubiona okoliczna droga, która mogłaby stanowić scenerię do nakręcenia kolejnego Jamesa Bonda, tyle na niej niebezpiecznych zakrętów i pięknych widoków.

 

Garraf -Widoki z drogi

Widoki z drogi

 

Zaczynamy zwiedzanie

 

Najpierw dotarliśmy do portu, który jak na taką wieś jest zupełnie duży i naprawdę ładny. Przyjemnie było pochodzić sobie między zaparkowanymi łodkami, jachtami, motorówkami. A potem wspięliśmy się na górę, żeby dotrzeć do plaży numer 1.

Garraf - Wspinaczka z portem w tle

Wspinaczka z portem w tle

 

No i tutaj spędziliśmy trochę czasu na rzucaniu kamieniami, ubaw po pachy.  Zwłaszcza dla Maksa.

 

Garraf - Wielkie kamienie i konkurs kto dalej rzuci

Wielkie kamienie i konkurs kto dalej rzuci

 

My rzucaliśmy kamieniami a inni łowili ryby.

 

Garraf - lowienie ryb

Dziś na kolacje będzie ryba

 

Plaża w Castelldefels jest po prostu piaszczysta i ciężko o takie skaliste widoki. W Garraf natomiast jest po trochu wszystkiego, bo i skały i piaszczysta plaża, trawiaste ścieżki, kaktusy wysokie jak drzewa i urwiska. Wszystko to na długości ok. 2 km.

 

Spotkanie w krzakach

 

Zaciekawiły nas te strome schodki więc zatrzymaliśmy samochód i poszliśmy zbadać teren.

 

Garraf - Strome hiszpańskie schody

Strome hiszpańskie schody

 

Oprócz całującej się w krzakach pary, wędkarzy i kilku zagubionych spacerowiczów spotkaliśmy dwa słodkie kociaki. Ach szkoda, że nie zdecydowałam się go zabrać do domu ze sobą.

 

Garraf - Kici kici

Kici kici

 

Sesje zdjęciowe

 

Plaża numer dwa okazała się przepiękna i znów bardzo malownicza. Nie tylko w mojej opinii, bo chociaż prawie całkiem opustoszała to wszyscy Ci którzy na niej byli albo fotografowali, albo byli fotografowani.

Spotkaliśmy jedną parę młodą ze swoim fotografem i 3 samotne panny młode również obfotografowywane ze wszystkich stron. Kusiło mnie żeby zapytać gdzie są panowie. One jednak nie wyglądały na zmartwione faktem że brakowało panów młodych i pozowały dosyć ekstremalnie bo skacząc w nie takie już ciepłe morze i robiąc dziwne miny na deptaku.

Garraf - Szalona panna młoda

Szalona panna młoda na plaży w Garraf

Oprócz sesji typowo ślubnych widzieliśmy też sesję kostiumów kąpielowych niemniej ciekawą.

Garraf - Modelka w różowym kostiumie

Modelka w różowym kostiumie

 

Fotografa nie widać w tym kadrze a ten pan plecami to mi wyglądał na ochroniarza albo co najmniej zazdrosnego chłopaka pani modelki.

To nie koniec bo było jeszcze kilka innych osób robiących sobie przeróżnie pozowane foty w tej kolorowej scenerii. My też więc nie chcieliśmy być gorsi.

 

Garraf - Nasza sesja zjęciowa

Nasza sesja zjęciowa

 

Czas do domu

 

Słońce zaczęło już powoli chować się za skały, więc postanowiliśmy jeszcze zajrzeć do lokalnej restauracji na obowiązkowe ‘patatas bravas’.

 

Garraf - Idziemy na patatki

Idziemy na patatki

 

Przed powrotem do samochodu jeszcze ostatnie zdjęcie. Myślę, że właśnie te domki to powód tych wszystkich sesji zdjęciowych. Prezentują się naprawdę sielsko i trochę jak.. atrapa bo wyglądają trochę jak domki dla lalek.  Zaciekawiły mnie bardzo i zapytałam kelnera czy to apartamenty do wynajęcia a on że każdy z nich to własność prywatna i w niektórych ludzie mieszkają cały rok. Tych to na pewno szum morza budzi każdego ranka.

 

Garraf - Domki nie dla turystów

Domki nie dla turystów

 

To był już koniec naszej wycieczki ale nie koniec skarbów które kryje w sobie ta mała wioska. Został nam jeszcze spacer wąskimi uliczkami i najbardziej znany budynek “Las bodegas Guell” zaprojektowany przez, a kogóżby innego jak nie samego Antonio Gaudi.

My wrócimy do Garraf na pewno. A was udało mi się zachęcić?

 

 

 

4 komentarze

  • Magda

    19.10.2013 at 4:30 pm

    Oj zachęcił mnie bardzo ten wpis 🙂 Tak mi się marzy jakaś plaża, aczkolwiek północ Hiszpanii to nie moje rejony, ale na południu plaż też nie brakuje 🙂
    Największym minusem tych wszystkich małych i bardzo urokliwych miejscowości jest fakt, że bez własnego środka transportu dotarcie w takie miejsce graniczy niemal z cudem.
    Ja niestety będąc skazana na transport publiczny muszę wybierać te miejsca w które jestem w stanie dotrzeć za pomocą pociągu lub autobusu. I niestety, dużo pomysłów odpada.

    A co do kociaka, to świetny, trzeba było brać do domu 😉 Ja mam absolutnego fioła na punkcie hiszpańskich kotów, baaardzo mi się podobają 🙂

    Odpowiedz
    • Monika Glod

      20.10.2013 at 10:06 pm

      Mnie Garraf zachwyciło dlatego postanowiłam go zareklamować. Jeśli byłabyś w Barcelonie to polecam bo dojazd nawet bez samochodu jest prosty. Pociągi z głownej stacji Barcelony jeżdżą dosyć często i zajmuje ok. 35 min. Choć droga pociągiem nie jest taka spektakularna jak samochodem to warto. Koszt to nie więcej niż 3 EUR.A z kociakiem szkoda.. to fakt. Może następnym razem:)Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  • Magda

    23.10.2013 at 8:09 pm

    Dzięki za wskazówki, już wpisuję na listę miejsc wartych odwiedzenia 🙂 W Barcelonie będę za kilka miesięcy, chyba, że coś mnie szybciej podkusi, chociaż trochę przeraża mnie ponad 800 km do pokonania oraz cena biletu 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz