Kategorie

Wczoraj znowu miałam iść wcześniej spać…

No i nie poszłam.. czemu? Bo czytałam, czytałam i wsiąkłam. Wszystko dlatego, że gdzieś w wyprzedażowej księgarni kupiłam już nie całkiem taką nową powieść biograficzną “Biała Masajka”. Znacie?

W sumie to przeczytałam o Afryce, nie licząc “Stasia i Nel” oraz reportaży Kapuścińskiego, 3 książki: Pożegnanie z Afryką, Dom na Zanzibarze i Biała Masajka. Wszystkie biograficzne i we wszystkich to biała kobieta opisuje Afrykę. Każda inna ale absolutnie mnie pochłonęły.

Dziś “Biała Masajka” bo to ostatnia  z tej listy więc i emocje najbardziej świeże.

Afrykę już dotknęliśmy, spróbowaliśmy i powąchaliśmy – tak bym to określiła po 2 tygodniowym pobycie na Zanzibarze i Tanzanii. Absolutnie nas powaliła, nie tylko przyroda ale kultura, smaki, zapachy i w ogóle jako całokształt. Pozostawiła niedosyt i chęć powrotu, choć oryginalnie trochę przypadkowo znalazła się na naszej liście podróżowej, właśnie po przeczytaniu książki Dom na Zanzibarze.

masai on zanzibar

Białą Masajkę przeczytałam już po pierwszym zetknięciu z  Czarnym Lądem i chyba dlatego też mnie tak bardzo wciągnęła. Łatwo podążałam za obrazami kreowanymi przez słowa autorki. Jej styl pisania jest prosty, zdania są dziwnie krótkie i w sumie to na początku trochę  mi to trochę przeszkadzało. Ale historia zafascynowała mnie na tyle że szybko zapomniałam o dziwnym stylu.

biała masajka, zanzibar, afryka, tanzania, safari, wakacje, okładka

Szwajcarka żyjąca w buszu w chacie z krowich placków razem z Masajami. To nie byle jaka kobieta. Myślałam o tym w kółko próbując zrozumieć jak twarda musiała być żeby to wszystko przetrwać i że nie brakło jej odwagi i siły. Uff.. z perspektywy ciepłego łóżka cała ta historia wydawała mi się nieprawdopodobna.

Jednak wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami dotarło do mnie, że przecież kiedy czegoś bardzo bardzo pragniesz i jesteś już w danej sytuacji to po prostu brniesz dalej bez względu na wszystkie przeszkody. Dopiero kiedy popatrzysz wstecz, to myślisz : kurcze, jak mi się to wtedy udało?!

Corinne Hofmann to wyjątkowo silna i zdeterminowana kobieta. Czytanie jej historii było dla mnie bardzo inspirujące. Polecam. Na pewno każdy wyciągnie z tej historii coś dla siebie.

Teraz przymierzam się do filmu. Nie mogę się doczekać.

Tutaj możecie zamówić sobie książkę za nieduże pieniądze. KLIKNIJ

 

 

Dodaj komentarz