Kategorie

w drodze z dziecmi

5 Sposobów na Podróże z Dziećmi

Kochamy podróże. Już od wieków, jeszcze zanim istniał tripadvisor i booking, czy też nawet szybki internet, na własną rękę organizowaliśmy nasze mniej i bardziej egzotyczne wyprawy. W momencie pojawienia się na świecie dzieci, od początku było jasne, że nie zamierzamy porzucić naszych pasji, a podróże z dziećmi to ‘sport’, który chcemy zacząć uprawiać jak najszybciej, ale na pewno będzie je trzeba ‘dostosować do sytuacji’. 

Kiedy wróciliśmy z naszej ostatniej podróży po Kalifornii, klasycznego roadtrip gdzie zrobiliśmy w ciągu dwóch tygodni ponad 4 tys kilometrów, pierwsze pytanie od wszystkich znajomych rodziców było: ‘a jak wasze dzieci to wytrzymały?’. No super właśnie! Tak naprawdę to nic nie musiały wytrzymywać, świetnie się bawili i już nie mogą się doczekać kolejnej podróży. Na czym polega nasza magiczna sztuczka?

Oto jak my radzimy sobie z tym, żeby długa podróż z dwójką dzieci nie była dla nikogo męczarnią.


  1. PLANOWANIE

Odkąd mamy dzieci znacznie odpuściliśmy spontaniczność w trakcie długich wycieczek. Z prostych powodów: jest mniej stresująco i taniej. Nasza dwutygodniowa podróż samochodem po Kalifornii obyła się bez przykrych niespodzianek i incydentów, w dużej mierze dlatego, że byliśmy do niej świetnie przygotowani. Co to znaczy? 

  • wcześniej przemyśleliśmy dokładnie trasę, 
  • zaplanowaliśmy noclegi (żeby uniknąć spania w samochodzie lub wydania majątku na podły motel). 
  • Wybraliśmy atrakcje biorąc pod uwagę to co jest must see dla nas i co trzeba zrobić, aby nasze pociechy nam ich całkowicie nie zbojkotowały.

Planowanie trasy było mocno związane z tym co chcemy zobaczyć, ale też jaką trasę mamy do pokonania danego dnia. I biorąc pod uwagę te dwa aspekty, próbowaliśmy zobaczyć jak najwięcej ale jednocześnie nie zamęczyć dzieciaków siedzeniem w samochodzie ciągiem więcej niż 3-4 godziny. 

2. ODPUSZCZANIE

No nie da się, po prostu się nie da zrobić tego samego z dwójką dzieci co samemu. Im wcześniej to sobie uświadomisz tym szybciej przestaniesz się frustrować i docenisz to co jest w zasięgu Twoich możliwości. Odkąd urodził się Maks, wiedzieliśmy że od tej pory podróżując z nim, nie zobaczymy wszystkiego i w takim tempie jak zrobilibyśmy to sami. W trakcie podróży planujemy mniej i robimy zapasy czasu między atrakcjami. Z resztą więcej, wcale nie znaczy lepiej. Ostatnio nawet zdarza nam się rezygnować z czegoś co było w planie tylko dlatego, że jest fajnie i nie chce nam się spinać i spieszyć.

Dzieci pomagają nam podróżować w rytmie slow, co w sumie wszystkim wychodzi na dobre 🙂

3. DOSTOSOWANIE

To nasza kluczowa zasada podróży z dziećmi od pierwszego dnia. Ponieważ bardzo nam zależało żeby Maks, a potem Valentina pokochali podróże, staraliśmy się dostosować do ich rytmu i nie zniechęcić nudnymi, niekończącymi się trasami. To znaczy:

  • dzieci głodne to przystanek na jedzenie, choć zupełnie nie było tego w planie (inny rodzaj spontanu)
  • dzieci zmęczone i padły w wózku, samochodzie etc, to nie ciągniemy ich na siłę, jeśli to nie jest absolutnie konieczne. Pozwalamy odpocząć, często sami tak samo wykorzystując ten czas.
  • dzieci mają dosyć zwiedzania, szukamy placu zabaw, plaży, parku etc i spędzamy tam wystarczająco dużo czasu, żeby znów zachciało im się ruszyć w drogę.

Myślę, że dostosowanie to coś o czym często się zapomina, zwłaszcza na początku i stąd pojawia się niechęć dzieci do podróży. Nie chodzi o to by stawiać ich potrzeby całkowicie na pierwszym miejscu i zwiedzać tylko place zabaw oraz wesołe miasteczka, ale po prostu znaleźć balans. 

4. PRZEWIDYWANIE

W pewnym momencie już nauczyliśmy się, co jest kiedy potrzebne, co działa a co nie. Wiedzieliśmy, że nie ma mowy na zbyt długie zwiedzanie muzeów, kościołów etc. A jeśli już zależy nam na jakimś muzeum to planowaliśmy od razu po nim, jakieś ‘rozprostowanie kości’ czyli relaks w parku.

Najlepsze jest to, że z naszymi dziećmi właśnie tak udało nam się ‘negocjować’ pewne atrakcje. Wystarczyło wytłumaczyć, że teraz będziemy jechać przez X czasu, potem zobaczymy Y a potem będzie np. hotel z jacuzzi 😉 i od razu cały proces dla nich i dla nas stawał się prostszy. Wiedząc, że na końcu drogi będzie coś dla nich, nie marudzili w trakcie (lub też tego marudzenia było znacznie mniej)

5. ZASADY I RUTYNA

Nawet najbardziej szalona podróż może mieć pewną rutynę i kilka zasad, których trzeba przestrzegać żeby wszystkim było łatwiej. Potrzebują jej nie tylko ci mali, ale my też. W naszym wypadku było to na przykład:

  • Nie więcej niż 4 godziny ciągiem w samochodzie
  • W trakcie dłuższej jazdy samochodem, pół godziny gier/filmów na tablecie i pół godziny patrzenia przez szybę, co często oczywiście kończyło się drzemką i wszyscy na tym dobrze wychodzili
  • Jeśli komuś się coś nie podoba to nie marudzi bez sensu tylko daje swoją propozycję a my ją rozpatrujemy.
  • Jak zwiedzamy ‘naszą’ czyli dorosłą atrakcję to potem znajdujemy atrakcję dla dzieci

I tak dalej.. 

Uważam, że ustanowienie jasnych zasad sprawia, że wszyscy są spokojniejsi, a podróż przebiega sprawnie i w przyjemniejszej atmosferze. 


Powyższe 5 sposobów stosujemy nie tylko na egzotyczne i dalekie podróże, ale także na krótsze weekendowe wypady. Być może dlatego nasze dzieci na informację o tym, że czeka nas wycieczka podskakują z radości. A nam w to graj…

Dodaj komentarz