Jakie jest naprawdę życie Polaków w Hiszpanii - pamiętnik przetrwania

Jakie jest naprawdę życie Polaków w Hiszpanii – pamiętnik przetrwania

23 listopada 2014 w Barcelona i Katalonia, Lifestyle

Każdy nowo poznany Polak lub Polka w Hiszpanii niesie ze sobą życiową historię dotyczącą przeprowadzki. Wszystkie te historie łączą dwie rzeczy: są bardzo ciekawe a wszyscy ich bohaterowie to bardzo odważni ludzie.

To wcale nie jest pestka zostawić wszystko za sobą i przenieść się do słonecznej Hiszpanii. Z pozoru tak się tylko wydaje. Dla niektórych sama decyzja była trudna, dla innych pierwsze chwile po przeprowadzce a dla innych wszystko.

Uwielbiam słuchać odpowiedzi na pytanie: To jak się tutaj znalazłeś? Bo nie ma dwóch takich samych. Spotkania z Polakami w Hiszpanii obfitują w opowieści prześmiesznych historii i wpadek kulturowych, wymiany doświadczeń gdzie natknęliśmy się na najdziwniejsze różnice kulturowe, co nas frustruje a co nam imponuje, aż po całkiem tragiczne i smutne historie. Bardzo bardzo często dochodzimy do podobnych wniosków. Ostatnio dołączyła do naszej Castelldefelskiej grupki Polaków, para która przeniosła się z UK (po 9 latach mieszkania w Brighton obok Londynu). Spotkaliśmy się po ich tygodniowym pobycie i słuchamy kiwając głowami w głębokim zrozumieniu dla sprawy. Od razu robimy wprowadzenie naszym ‘nowym’:

 



Podstawowe zasady przetrwania pierwszych dni w Hiszpanii

  • Nie myślcie sobie, że tutaj można coś załatwić w 5 min.
  • Za 15 druga nie wchodź do sklepu (nie mówię tutaj o centrach handlowych) bo Cię nie obsłużą, a co najmniej będą obrażeni że zawracasz im głowę przed przerwą.
  • Jak umawiasz się z ‘fachowcem’ to zarezerwuj sobie cały dzień bo jak mówi że przyjdzie ‘między 10 a 12stą to zadzwoni do Ciebie o 12.30 że już przed sjestą nie zdąży i będzie między 17 a 19stą.
  • Przygotuj się na batalię z sieciami komórkowymi bo na pewno podłączą Cię w złej taryfie, nie będzie się dało tego zmienić przez 3 miesiące, będziesz płacić odsetki a telefon nie będzie Ci działał bo zanim Cię ‘system’ zidentyfikuje to spędzisz wiele godzin na infolinii, puszczając parę z uszu w podziwie na wysoki poziom obsługi klienta.
  • Nie przejmuj się że w restauracji kelner przynosi Ci kartę po 20 min, obsługuje Cię na samym końcu, obcesowo ignoruje Twoje próby zwrócenia na siebie uwagi, ostatecznie myli Twoje zamówienie i nie pozwala zamienić deseru z Twojego ‘menu del dia’ na kawę (no se puede)
  • Kiedy pada deszcz, spodziewaj się że oprócz gigantycznych korków i świateł przeciwmgielnych oślepiających Cię na drodze, większość Twoich spotkań zostanie odwołana z powodu … deszczu.
  • W piekarni co najwyżej możesz kupić bagietkę choć może mieć 5 różnych nazw. Najdroższy chleb tzw aleman czyli niemiecki, który ma być zdrowy i najbardziej przypominający ten nasz krajowy, na zewnątrz prezentuje się całkiem do rzeczy a w środku jest … bagietka(!)
  • No i nikt nie mówi po angielsku.. no prawie nikt. A nawet jak ktoś coś rozumie to zazwyczaj ogarnia go panika jak słyszy, że ktoś się odzywa do niego w obcym języku. Pozyskanie informacji, bliższych i dalszych znajomych lokalnych jest przez to utrudnione.
  • Jeśli planujesz zjeść na mieście coś innego niż Mcdonald to zaplanuj sobie że MUSI to się odbyć między 13 a 15.30, potem po prostu pocałujesz klamkę każdej restauracji i tak aż do … 20stej.

I tak by można jeszcze długo.

WSZYSCY przechodziliśmy przez to samo. Szok kulturowy zwłaszcza w kwestii ignorowania możliwości zarobienia pieniędzy jest dla Polaka ciężki do przetrawiania. U nas, tak jak w większości rozwiniętych krajów, kiedy klient przychodzi z kasą, to robisz wszystko żeby zostawił ją właśnie u Ciebie. W Hiszpanii, a przynajmniej w Katalonii nie istnieje pojęcie klient nasz pan. Jest na odwrót. To Ty musisz się starać i wysilając żeby zostać ‘znajomym’ kelnera, kucharza i sprzedawcy. Wtedy jesteś obsługiwany jak król, ale oczywiście po obowiązkowym całowaniu i omówieniu życia całej rodziny naszego dobroczyńcy. Uff.. To wystawienie naszej polskiej cierpliwości na wielką próbę.

Nie pozostaje Ci nic innego jak po prostu … WYLUZOWAĆ

 

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


Życie Polaków w Hiszpanii -  z czasem jest coraz lepiej…

Po jakimś czasie zaczynasz doceniać to, że w każdej nawet błahej sprawie trzeba się spotkać. Kawę zaczynasz pijać w kawiarence koło domu a Twój wypasiony ekspres zaczyna pokrywać się kurzem. Chodzi przecież o bycie towarzyskim, o to żeby ktoś przywitał Cię tak samo jak co dzień i zapytał jak przyjęcie urodzinowe Twojego syna. Załatwianie spraw odbywa się w zwolnionym tempie. Wiesz że cokolwiek masz do załatwienia, bierzesz ze sobą dzieci, nawet te najmniejsze bo na pewno będzie jakiś plac zabaw a wszyscy będą je głaskać po głowie i rozdawać lizaki. Przyzwyczajasz się że masz do wyboru 4 rodzaje szamponu i 5 kremów (w tym 3 na dzień i 2 na noc), każda wizyta w polskim Rossmanie przyprawia Cię o natychmiastowy ból głowy i uciekasz w popłochu przed taką różnorodnością. W weekendy pakujesz samochód i jedziesz na piknik, spotykasz się ze znajomymi spędzając długie godziny na dyskusjach a kończąc na dyskotece bo wiadomo że nikt Cię nie wyśmieje, że mając więcej niż 35 lat masz ochotę potańczyć. Nagle zauważasz, że Twoje nawyki jedzeniowe się zmieniły: na śniadanie jesz tylko croissanta i popijasz kawą a kolację zaczynasz o 21. Spożywasz nieskończone ilości taniego wina ale nigdy nie upijasz się ani też nie spotykasz na swojej drodze pijanych ludzi, wszyscy się po prostu dobrze bawią. Na Św Jana zamiast wianków puszczasz petardy i zupełnie nie myślisz o puszczonych przy tym z dymem pieniądzach, a prezentów nie przynosi ci już Mikołaj w grudniu tylko 3 króli w styczniu… itd itd…

CDN

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

  1. No szok jest duży. Po miesiącu życia w Saragossie mam dość tego kraju, ludzi, okropnego jedzenia, sklepów w których niczego nie ma, drogiego kiepskiej jakości chleba, braku serów,obecności mleka zero procent i mleka sojowego przy braku śmietany, wiadomości tv. Jedyna kultura jaka tu jest to kultura jedzenia kiepskich rzeczy za duże pieniądze. Życie w Niemczech jest tańsze niż tu zarabiając połowę tego co w Niemczech. Ten biały syf zwany chlebem serwowany do wszystkiego odbiera apatyt do jedzenia czegokolwiek. Ludzie na ulicach wszyscy tacy sami, rozmowy o niczym i uzależnienie wszystkich od komórek w wieku poniżej 50 lat. Najgorsze to ten brak ciekawych twarzy . wszyscy zlewają się w magmę chińskiego mundurka. Kobiety w większości ok. faceci obleśni i co drugi w dresie. Naprawde nie chce się z nikim rozmawiać, nikogo poznać. W nielicznych miejscach gdzie można zobaczyć lepsze filmy w wersji bez doblaje dominują ludzie 50+. Młodzi ludzie tylko jedzą i gadają i oglądają amerykańskie badziewie w kinach. Jedyna co miłe to architektura i na tym koniec. Oczywiście są plaże i słońce- wakacje więc ok ale żeby tu mieszkać trzeba być lekko niedorozwiniętym to wtedy pełnia szczęścia lub mieć grono znajomych także przyjezdnych wtedy może być nawet przyjemnie!

    • I jeszcze ten brak życia kulturalnego. Kulturę – teatry i cineclubs okupowane przez ludzi 50+. Ludzie młodzi i w średnim wieku tylko chodzą po sklepach i knajpach bez muzyki , bez klimatu i gadają jak najęci o niczym. Strach włączyć telewizor bo leje się syf Połowa stacji radiowych opiera się na wiecznym gadaniu o polityce. Jedynie tutejsza Trójka jest sensownym radiem Jeśli chodzi o kulturę (oprócz jedzenia) to Polska bije ten kraj na głowe- tu człowiek związany z kulturą czuje się jakby żył na pustyni-oprócz tej geograficznej także kulturowej- zwłaszcza w mieście wielkości Saragossa. Najgorsza jednak ze wszystkiego jest TYRANIA FUTBOLU. Te niekończące się wiadomości o futbolu- po 10 minut w każdych wiadomościach powduje odruch wymiotny. Te reklamy , które mówią ci, że jeśli jesteś mężczyzną TO MUSISZ KOCHAĆ FUTBOL. To jest już chore i obraźliwe dla normalnych ludzi!. Naprawdę Boga tu nie ma ale jest bożek futbolu promowany za grube pieniądze. OKROPIEŃSTWO!

      • Dafores
        Naprawde taka tragedia jest w Hiszpanii?
        Wlasnie planowalem przeprowadzke do Andaluzji (Malaga albo Sewilla) i jestem troche zniesmaczony jak to przeczytalem hehe

        Myslalem tez o Wloszech zamiast Hiszpanii (spedzilem kiedys kilka miesiecy na Sycylii) ale chcialem najpierw sprobowac pomieszkac troche w Hiszpanii zeby miec porownanie + nie wiem, w ktorym miescie mialbym/chcialbym mieszkac we Wloszech -> w moim rozumowaniu jak Wlochy to tylko poludniowe ale tam jest brak ciekawych, wiekszych miast (np jak Malaga, Sewilla itd) – taki Neapol (oprocz najlepszej pizzy na swiecie, to akurat fakt) jak zobaczylem to sie zastanawialem czy jestem w Europie czy w jakims miastu trzeciego swiata :O

        Wydawalo mi sie, ze zycie w Hiszpanii musi byc swietne (dobre jedzenie, pogoda, kobiety i ‚bogata kultura’). Mieszkalem juz we Walii, USA i Australii i nigdzie nie znalazlem swojego miejsca, wiec zaczalem myslec o Hiszpanii bo zawsze jak tam bylem to sie ‚dobrze czulem’ (bylem 2 dni w Barcelonie, 3 dni w Alicante, 2 dni w Valencii, 5 dni w Maladze/Marbella/Gibraltar).
        A tu nagle taki zonk? :D

        Masz moze jakis profil fb zeby sie moc skontaktowac i dopytac prosze?

        mega dzieki

        • Bo życie w Hiszpanii jest świetne, jeśli zaakceptujesz i weźmiesz ją taką jaką jest. Twoje oczekiwania(wyobrażenia) vs realia mogą być na początku trudne do przełknięcia. Wszystko zależy czego naprawdę szukasz i jaką masz motywację żeby się tu przenieść. Myślę, że gdziekolwiek zaczyna się prawdziwe życie a kończą wakacje, dostaje się po tyłku i przechodzi intensywną rewizję swoich wyobrażeń. Jak masz pytania to pisz na maila, w zakładce O nas->skontaktuj się z nami. Pozdrawiam i powodzenia

          • Witam milo Cie poznac ,mam na imie Jacek i mieszkam w anglii , myslalem o przeprowadzce do hiszpanii ,mam pytania jak to zrobic najlepiej ile czasu sobie przeznaczyc na to wszystko itd itd czy lepiej zrobic szkole tu czy tam,mam nadzieje ze pzreznaczysz mi troche czasu ,zycze milego dnia pozdro

          • Cześć, planuję napisać o tym posta bo coraz częściej dostaję takie zapytania. A tymczasem jak masz jakieś konkretne pytania to pisz maila

        • Czesc kochani! Ja juz tu planuje przeprowadzke do Seville, a tu czytam i nie wierze, ze tak zle tam w Hiszpanii. Poczytam jeszcze dalsze komentarze, ale ten to mnie przerazil :(

        • ja mieszkam w madrycie 22lata i widze ze najwiecej do powiedzenia maja ci co byli w hiszpani najdalej w lloret de mar to nie hiszpania prawdziwa jest w malych miasteczkach tak jak polska to nie warszawa
          zycie dobre trzeba sie tylko przyzwyczaic troche

      • Twoja opinia jest mocno przesadzona i krzywdząca dla miejscowych. No ale to twoje odczucie i nie będę z tym dyskutował. Ja w Hiszpanii nie mieszkam na stałe ale często tam bywam. Miałem przyjemność poznać ten kraj od San Sebastian aż po Gibraltar i wszędzie spotykałem wielu ciekawych ludzi. Bywałem na rewelacyjnych imprezach, zwiedziłem mnóstwo ciekawych miejsc, a przede wszystkim dzięki mojej pasji (tańczę tango) miałem możliwość poznania wielu pozytywnie zakręconych Hiszpanów. Teraz kiedy znów wybieram się do Barcelony, Malagi, czy Bilbao to jadę tam jak do siebie bo znam wielu życzliwych mi ludzi którzy witają mnie z nieudawaną radością i sympatią. Być może bierze się to stąd że jestem gadułą i osobą bardzo kontaktową, a poza tym lubię ludzi, kocham tango i uwielbiam piłkę kopaną. Pozdrawiam cię i życzę żebyś spotkał na swojej drodze ciekawych ludzi, nieraz wystarczy się do kogoś uśmiechnąć.

      • mam tak samo jak Ty. Zderzenie z rzeczywistoscia rozlozylo mnie na lopatki. Idziesz ulica, podrozujesz – musisz miec oczy dokola glowy. Mieszkam w Barcelonie i jezeli nie znasz katalonskiego to czesto traktuja cie jak obywayela drugiej kategorii. Nawiazanie znajomosci graniczy z cudem (chyba ze sa to tez obcokrajowcy). Miasto dusi sie od turystow a wladze miasta maja gdzies potrzeby mieszkancow. Gdyby nie kontrakt juz by mnie tu nie bylo. Czuje sie jak na zeslaniu.

    • „Faceci obleśni i co drugi w dresie” – to mógł napisać tylko ktoś bardzo sfrustrowany i zakompleksiony. Wybacz, ale tak się składa, że w Hiszpanii jest mnóstwo przystojnych mężczyzn. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu, ale obleśnymi ich akurat nazwać nie można. :P

    • Widocznie to kwestia regionu. W Galicji jedzenie jest pyszne, serów od groma, a lepszego chleba w życiu nie jadłam. Ludzie też są piękni, nawet ci zaniedbani są bardziej szorstcy niż niechlujni, a do tego widać mnóstwo alternatywnej mody (punk, kolorowe włosy, nietypowe podejście do własnej płci).

      • To brzmi jakbys mieszkala w innym kraju :) Ale tutaj regiony znacznie sie miedzy soba roznia i faktycznie wierze ze zycie w Galicji moze byc kompletnie inne od Katalonii.

    • Witam,

      gdzie wolelibyście mieszkać – Alicante czy Walencja?

      Czy na co dzień w użyciu jest Valenciano?

      Z góry wielkie dzięki za opinie.

      Pozdrawiam

      • Wolelibyśmy mieszkać w Barcelonie. Na codzień w użyciu jest Kataloński i Hiszpański

  2. Myślę, że każdy kraj ma swoje plusy i minusy. Mieszkałam we Włoszech i było super! Anglia doprowadziła mnie prawie do depresji. Teraz przeprowadzam się na Południe Hiszpanii, oczywiście byłam już tam z milion razy i są pewne rzeczy, które mnie irytują ale ogólnie uwielbiam Andaluzje i jej mieszkancow. Myślę że wiele rzeczy zależy od naszego charakteru. Ja jestem dość wyluzowana osoba i być może mało jest rzeczy, które mi przeszkadzaja.To chyba zależy…Studiowałem Studiowalam Salamance i w sumie też mi się podobało..

  3. Dokładnie tak, każdy kraj ma swoje plusy i minusy no i zawsze jest najlepiej tam gdzie nas nie ma :) Tym bardziej jeśli ktoś nastawia się tylko na przeżycie i odłożenie pieniędzy to sądzę że w każdym kraju będzie nam ciężko. Ale też dużo zależy od tego jacy sami jesteśmy i czego szukamy. Nasza postawa wobec nowego miejsca jest kluczowa, albo jesteśmy otwarci na nowe albo zamykamy mózgi i narzekamy. Nie zgodze się odnośnie jedzenia, owszem chleb na jedno kopyto i faktycznie dużo przetworzonych produktów no ale jak się robi zakupy w najtańszych marketach to nie oczekujmy rarytasów. Warto poszukać produktów na targach, mniejszych sklepach specjalistycznych czy na wsiach gdzie często można kupić bezpośrednio od „rolnika”. W hiszpanii nie ma serów ? jest i te sery są znakomite ale żeby zasmakować prowdziwego sera to trzeba raczej poszukać właśnie drobnych wytwórców. Podobnie z wędlinami np. chorizo z marketu można nawet kupić w Polsce bez problemu i to smakuje w miare ok ale szału nie ma (zależy jaki skład – tanie produkty są naładowane chemią a nie mięsem jak na całym świecie) – jeżeli poszukamy odpowiedniego wytwórcy to można przeżyć szok smakowy i tak można by wymieniać. Hiszpania to jeden z najbogatszych kulinarnie krajów…tylko trzeba umieć szukać produktów. Ten kraj to niezwykłe bogactwo kulinarne.

  4. W Polsce, tez nie wszwystko dobrze, normalnie nie zarobisz, ludzi pracuja po 10 god/dzien. 6dni/tyd. pracadawcy nic nie placa i nie chca robic umowy. Rzad z tym nic nie robie.

  5. Ja mieszkam w MAdrycie 2 lata i ostatnio tez juz mam dosc. np. taka sytuacja – zdalam tu prawo jazdy (to byl koszmar) i najlepsze, ze to nie koniec. Prawko wysylaja tu poczta ZWYKLA, nie zwizowana i oczywiscie sie gdzies po drodze „zgubilo” xd wszyscy to maja gleboko w dupsku i nikt nie czuje sie odpowiedzialny, musze czekac na wyrobienie duplikatu, w efekcie licze -4 miesiacze oczekiwania na dokument od zdania egzaminu (w tym czasie mam prawko tymczasowe do jazdy tylko po Hiszpanii). I tak sobie dzisiaj surfuje po googlach sprawdzac, czy tylko ja juz jestem tak sfrustrowana zyciem tutaj, ale widze, ze to norma :D

  6. Obecnie o pracy na kontrakt mozna w hiszpani zapomniec ,tylko po znajomosci a urzedy najbardziej oferuja prace hiszpanom jak cudzoziemca
    Znalezc prace na czarno to trzeba sie niezle napocic ale przed kryzysem bylo ok ludzie dosc znosni
    Zreszta jak sie ma gure pieniedzy to wszedzie jest dobrze ale najbardziej brakuje przyjaciol i naszych klimatow ,Polska w porownaniu do hiszpani odnosnie zieleni to raj w hiszpani pustynie i wieczny upal hiszpania jest dobra na wczasy bo jesli zamieszkasz to i tak kiedys zatesknisz za polska ,nie znam tutaj takiego polaka ktury by nie chcial wrucic do kraju ,wiekszosc trzymaja tutaj kredyty,dzieci kture sie ucza i stala praca jak ja maja ale sa i tacy kturzy nie maja pracy i nie maja do czego wrucic do polski i boja sie wstydu przd znajomymi

  7. Ja mieszkam w Hiszpanii pol roku a potem w Polse pol roku i to jest rozwiazanie

  8. Również mieszkam w Katalonii i po 15 latach pobytu tutaj pojechałem na wczasy do Polski. Zielen, świeże powietrze i ludzie(tak, ludzie i to Polacy), normalni ludzie, to jest cos, co sprawiło, ze za rok jade znowu do Polski. Kelnerki w Polsce zachowują się, jak kelnerki. Po trzech dniach pytaly, czy dzisiaj również podac wode gazowana i kawe po obiedzie? Ogolnie… poziom kultury nieporownywalny, a wychowanie, az razi w oczy. Bylo malzenstwo z Poznania z dwojka dzieci z czego jedno chore(zespół Downa). Obydwoje byli tak wychowani, ze tutaj ciezko doroslego spotkach, zeby mial taki poziom. Bylem zafascynowany ludzmi, a mlodziez, to juz zupełnie inna, lepsza mentalność. Dlugo pisac, ale znam wiele krajów i rozmawiam z roznymi nacjami, więc w skrócie moge Wam powiedzieć, ze najlepsze miejsce do życia dla nas, to jest nasz kraj. Ostatnio miałem szkolenie dotyczące mojej pracy i wyszedłem z tego szkolenia w szoku. Sam siebie pytałem, co ja tutaj ku wa robie wśród tych… (tutaj proszę o wyrozumiałość) debili.

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Barcelona i Katalonia
restauracja_bar
Smaki Barcelony – restauracja Casa Alfonso

Zapraszam Cię dziś w smakowitą podróż po Barcelonie. Re [...]

Zamknij