Weekend na Costa Brava na koszt Katalonii (fotorelacja)

Weekend na Costa Brava na koszt Katalonii (fotorelacja)

22 marca 2015 w Katalonia

W tym roku do korzyści z mieszkania w Katalonii dodajemy jeden punkt. Ostatni weekend spędziliśmy w cudownym miejscu na Costa Brava – L’Escala, za który w dużej mierze zapłacił rząd tego regionu.  Wystarczyło spełnić tylko dwa warunki – mieć co najmniej jedno dziecko poniżej 16 roku życia oraz być zameldowanym na terenie Katalonii.

Po wypełnieniu rejestracji i krótkim aczkolwiek niecierpliwym oczekiwaniu, zostaliśmy szczęśliwymi wybrańcami z przydziałem na spędzenie marcowego weekendu w północnej części Costa Brava. Cała wycieczka obejmowała dwa noclegi w regionalnym schronisku oraz pełne wyżywienie dla całej rodziny (3 posiłki). Wszystko to za niecałe 120 EUR. W piątek razem z tysiącem innych mieszczuchów opuściliśmy miasto i w żółwim tempie wyruszyliśmy na północ wybrzeża.

Każdego lata bywamy w tej okolicy Costa Brava ze względu na coroczną imprezę na kempingu w Sant Pere Pescador – zjazd furgonetek Volskwagena.
Poza tym jest to jedno z najlepszych miejsc do kitesurfingu na wybrzeżu, więc chcąc nie chcąc ta na pozór nieciekawa wioska jest nam dobrze znana. Przez L’Escalę przejeżdżaliśmy już kilkakrotnie i zawsze z myślą: ‚och jak tu pięknie, kiedyś się tutaj trzeba będzie wybrać’. Teraz kiedy więc nadarzyła się okazja skorzystaliśmy z niej bez wahania. I to co tam zobaczyliśmy przeszło moje oczekiwania. Przecież wiem już, że Katalonia ma wszystko: piękne plaże, super Barcelonę, góry do jeżdżenia na nartach, parki narodowe, strefy powulkaniczne, Deltę rzeki Ebro etc… ale po raz kolejny urzekła mnie uroda tego regionu, i po raz kolejny pomyślałam sobie, że jesteśmy szczęściarzami mieszkając w takim miejscu. Poniżej relacja z naszego intensywnego weekendu opatrzona dużą ilością zdjęć, żeby choć trochę oddać klimat tego miejsca.

 



Kolonie w jeden weekend

W piątek po dotarciu na miejsce zostaliśmy zaopatrzeni w czystą pościel i wielki klucz z numerem pokoju. Trochę się obawiałam co my tam zastaniemy – w końcu wylądowaliśmy w klasycznym domu kolonijnym. I rzeczywiście, łóżka w pokoju były piętrowe i w sumie było ich 6, ale cały pokój (z wielką łazienką) mieliśmy tylko dla siebie. Miejsce zadziwiło mnie czystością. W pokojach, na korytarzach, łazience i na stołówce wszystko błyszczało. Lepiej niż w niejednym hotelu parogwiazdkowym.

Jedzenie było proste, typowo katalońskie ale w dużej ilości i do syta. Nie wiem jak i nie wiem skąd, ale chleb który tam jedliśmy był najlepszym jaki zdarzyło nam się próbować w kraju bagietek (!) Zajadaliśmy się wielkimi pajdami domowego chlebka, praktycznie do każdego posiłku. Dania były klasyczne: fideua (cienki makaron z owocami morza), pan con tomate (chleb z pomidorem i czonskiem), ryba, ryż z tomate frito (sosem pomidorowym), kotlety hamburgerowe, karafka młodego wina lub puszka piwa. Wspaniałe było to, że przez cały weekend nie musieliśmy wchodzić do kuchni ani w niej sprzątać, a przez cały czas mieliśmy pełne brzuchy. Cała reszta to było planowanie co będziemy robić. No i właśnie …

 

Co robić gdy nie ma internetu, telewizora, książek i zabawek a Ty nie musisz sprzątać, prać i gotować

Nagle się okazało że mamy masę czasu dla siebie i możemy go spędzić tak jak nam się podoba. Momentami okazywało się to sporym wyzwaniem, ale udało się. Sobota to był naprawdę dłuuuuugi dzień.

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


Już przed śniadaniem udało nam się wyskoczyć na szybkie zwiedzanie okolicy i rzut okiem na plażkę. Hotel znajdował się w odległości 100 metrów od pięknej piaszczystej (i pustej o tej porze roku) plaży. Zupełnie innej od tej, przy której mieszkamy w Castelldefels. Maks po namyśle stwierdził, że bardzo mu ona przypomina te plaże, które widział nad Bałtykiem.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_w_strone_plazy

Po sytym śniadaniu wyruszyliśmy na dalszą eksplorację okolicy. Okazało się, że na krótkim odcinku plaża L’Escala potrafi być bardzo zróżnicowana. Była klasyczna piaszczysta, miejscami kończyła się urwiskiem by potem dzięki nabrzeżnym skałom i kamieniom zafundować nam świetną zabawę w skakanie i ucieczkę przed rozbijającymi się o nie falami.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, IMG_8238

Po krótkim spacerze dotarliśmy do malutkiej kamienistej plaży, gdzie nikt nam nie przeszkadzał i mogliśmy do woli trenować rzucanie ‚kaczek’ a Maks znalazł ‚milion’ kolorowych szkiełek, które kolekcjonuje.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_kamyczki

Chwilę potem znaleźliśmy się na zupełnie innej plaży gdzie ja próbowałam doliczyć w ilu kolorach występują muszelki.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_kamyczki_muszelki

Potem były fotogeniczne skały tworzące emblematyczną dla tego miejsca ‚dziurę’, wydmowa plaża i starożytne ruiny.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_dziura

Po krótkim postoju stwierdziliśmy, że to świetne miejsce do zabawy w podchody. Zrobiliśmy to po raz pierwszy rodzinnie i okazało się świetną zabawą, zwłaszcza że na końcu czekał skarb. Już zapomniałam jak to jest bawić się tylko z tym co możesz znaleźć na podwórku. Zmęczeni ale bardzo zadowoleni wróciliśmy na obiad.

 

Szczyty i urwiska

Kiedy byliśmy już najedzeni i wypoczęci (po obowiązkowej sjeście) była dopiero 14. Co dalej? Postanowiliśmy zwiedzić drugą część miasteczka. Wybraliśmy się na osławioną Cala Montgo. Sama plaża w ogóle nas nie zachwyciła po tym co widzieliśmy rano, ale wspięliśmy się do góry po urwisku, skąd podziwialiśmy widoki a ja zastanawiałam sie w którym momencie ziemia się pod nami obsunie :)

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_cala_mongo

Ostatecznie zawróciliśmy, a potem wyczytaliśmy na drogowskazach, że spacer po tym urwisku to część sławnego ‚Camino de Ronda’ czyli trasy po plażach Costa Brava, z której relację znajdziesz tutaj

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_drogowskaz

Z tego miejsca dojrzeliśmy intrygującą wieżę górującą nad miasteczkiem. Postanowiliśmy, że to będzie kolejny punkt naszej wycieczki.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_tajemnicza_wieza

Wspinaczki nie było za dużo, bo okazało się że parking znajduje się prawie na samym szczycie, jednak widoki były oszałamiające. Co mnie urzekło to wszechogarniający spokój, który czujesz spoglądając na krajobraz. Świetne miejsce do medytacji. Można się na chwilę zapomnieć, bo wszystko co Cię gnębi zostawiasz na dole.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_widok_z_wiezy

Po powrocie do miasteczka, zgodnie stwierdziliśmy, że to najlepszy czas na kawę i deser. Każdy zamówił to co chciał i spędziliśmy chwilę na tarasie kawiarni z przepysznymi lodami, grzejąc się w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_czas_na_kawe

Po odzyskaniu energii, okazało się że czasu do kolacji jeszcze sporo, my zwiedziliśmy już prawie całe miasteczko, a robi się coraz zimniej. Co teraz? Wybraliśmy się po prostu przed siebie, aby zobaczyć kolejną przybrzeżną miejscowość, do której jednak nie dotarliśmy bo zatrzymała nas pewna przydrożna atrakcja. To była pierwsze przygoda z Gokartami naszego siedmiolatka. Po krótkim wahaniu i chwili niepewności czy aby na pewno chce to zrobić, dodał gazu i pomknął w stronę zachodzącego słońca. Potem dołączył do niego tata i wyścigami zakończyli ten dzień pełen wrażeń.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_wyscigi_z_tata

Wróciliśmy w sam raz na kolację, potem kąpanie, oglądanie zdjęć z całego dnia i spać. Maksowi zajęło to jakieś 2 sekundy :)

 

Niedziela na szczycie

Kulminacyjnym momentem niedzieli okazał się całkiem spontaniczny spacer na wysoką górę, na szczycie której górowała ciekawa twierdza. Zupełnie nie mieliśmy tego w planie, ale nie mieliśmy też nic innego, postanowiliśmy podjąć wyzwanie i spróbować zdobyć ten surowy szczyt. Byliśmy pewni, że samochodem będzie można podjechać do samego zamku, jak to w Hiszpanii, ale jednak nie tym razem. Zdziwieni zatrzymaliśmy się u podnóża i zadzierając głowę do góry zastanawialiśmy się ile nam to może zająć. Mijały nas grupki, dobrze przygotowanych do wspinaczki turystów, co rokowało na poważny górski spacer. Niemniej jednak podjęliśmy wyzwanie, bo chyba każdy z nas chciał spojrzeć na okolicę z murów zamku, który kusił z góry. Maks jest bardzo przyzwyczajony do mniej i bardziej spontanicznych wycieczek, zwiedzania, odwiedzania czy wspinania. Jednak już po chwili zaczął marudzić, że głodny zmęczony, spragniony ble ble ble..

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_kontemplacje

Wpadłam na genialny, choć mało pedagogiczny pomysł, który zagwarantował nam wspinaczkę z uśmiechem, pogwizdywaniem, podśpiewywaniem i podskokami. Obiecane 3 gałki lodów, jeśli staniemy na szczycie góry, załatwiły dobry humor i chęci na cały poranek i zniesienie trudów wspinaczki bez NAJMNIEJSZEGO maruda. Ach.. momentami mieliśmy ochotę udusić naszego uroczego smyka. Cała ta gadka o zmęczeniu, bolących nogach i tak dalej to po prostu zwykła ściema. Odpowiednia motywacja spowodowała, że WBIEGŁ na szczyt, nie wszedł, tylko wbiegł.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_w_podskokach_na_szczyt

Łatwo nie było, zwłaszcza dla mnie: typowego biurowego szczura (tak to się chyba mówi). Ale spokojnym tempem udało się i szczyt został zdobyty. I och, uwierz mi, że było warto! Castell Montgri jest usytuowany w rewelacyjnym miejscu. Sam w sobie tworzy genialną atmosferę, bo liczy sobie już ponad 800 lat. Właściwie są to tylko mury, ale na tyle wytrzymałe, że można się na nie wspiąć i dołączyć do grona turystów robiących sobie selfie z oszałamiającymi widokami w tle.

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_montgri

Zamiast lenistwa na plaży, zaliczyliśmy niezły fitness, który postanowiliśmy wynagrodzić sobie odpowiednim lunchem. Na obiad spotkaliśmy się w centrum Girony ze znajomymi, którzy mieli nas zaprowadzić do miejsca, gdzie spróbujemy ‚nie takich sobie byle jakich’ tapas. Miejsce choć w samym centrum, okazało się rewelacyjne, tanie i bardzo smaczne, choć wyczekane (czekaliśmy na stolik około pół godziny).

To był już ostatni przystanek naszego boskiego weekendu i po obiecanych lodach śmignęliśmy autostradą w stronę Barcelony. W ciągu godziny byliśmy już w Castelldefels. Zmęczeni ale pełni wrażeń i wdzięczności dla rządu Katalonii za zafundowanie nam świetnego weekendu :)

costa brava, escala, plaza, hiszpania, barcelona, girona, weekend, lescala_ach_jak_tu_pieknie

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close