Życie i śmierć na Sawannie

Życie i śmierć na Sawannie

6 listopada 2013 w Afryka

Marzeniem każdego amatora Safari (przynajmniej tego początkującego) jest zobaczenie jak największej ilości i jak najbardziej egzotycznej maści zwierząt, brykających sobie po Sawannie, w naturalnych dla nich środowisku. Żadnych klatek, żadnego dokarmiania i tresury. Wiadomo! Ja sama nie miałam jakiś wielkich oczekiwań. Najbardziej ekscytujące był dla mnie fakt, że to naprawdę nie będzie ZOO tylko dom dzikich zwierząt, który ja będę tylko podglądać i to jeszcze w taki sposób, żeby im nie przeszkadzać.

Na rozpoczęcie naszej przygody z Safari, wybraliśmy Park Mikumi w Tanzanii oddalony jakieś 300 km od Dar Es Salaam. O tym skąd ten pomysł i jak do tego doszło piszę tutaj. Stronę praktyczną natomiast oraz blaski i cienie takiej wyprawy znajdziecie tu. Dziś opowiem o bliskim spotkaniu ze zwierzętami Sawanny.

 

Wejście w wielkim stylu

 



Zaraz po przekroczeniu bramy zobaczyliśmy stado najprawdziwszych słoni. Wielkich i powolnych, 2 metry od naszego samochodu. Natychmiast zapomnieliśmy o zmęczeniu i podekscytowani cykaliśmy setki zdjęć. Już wiedzieliśmy, że chcemy więcej!

sawanna - Stado wielkich słoni

Stado wielkich słoni

 

Z podobnym entuzjazmem powitaliśmy po chwili stada impali, zebr i gnu. I tylko brakowało mi  w tle głosu Krystyny Czubówny, która  opisywałaby wieczorne zwyczaje zwierząt Sawanny. Zmęczeni ale szczęśliwy dotarliśmy na kemping wraz z zachodzącym słońcem.

 

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


sawanna - impala

Stado impali

 

Sawanna i przygód ciąg dalszy

 

Następnego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę uzbrojeni w aparaty, lornetki i repelenty na okropnie upierdliwe muchy tse tse. Muchy tse tse to ciekawe dla Europejczyka zjawisko. Gryzą jak komary ale nie zostaje żaden ślad i nie swędzi potem. I to jest ta dobra strona. Ta zła to fakt, że jak trafi się taka grupa wściekłych tse tse to niczym nie da się ich odgonić. Obsiadają, włażą do nosa,  do buzi – okropieństwo. A zatłuc tego też nie sposób. Na szczęście środki na owady tropikalne są już naprawdę skuteczne, więc szybko się z nimi uporaliśmy.

Tego dnia znów udało nam się zobaczyć ciekawe okazy: superwysokie żyrafy, pluskające się w swoim prywatnym stawie hipopotamy i stado emerytowanych bawołów, odpoczywających w błotnym spa.

 

sawanna - Emeryci na Sawannie

Emeryci na Sawannie

 

Okazuje się że bawoły relaksujące się w błotku to staruszki. Odłączają się od stada kiedy osiągają dojrzały wiek, i wędrują łącząc się w grupę z innymi emerytami, po to by zażywać kąpieli błotnych i błogo spędzać resztę swojego życia.

Żyrafa jaka jest każdy wie, prawda? No właśnie, a mimo to zaskoczył mnie ich wzrost. Miały co najmniej po 3 metry. Długie szyje zakończone maleńkimi główkami. Stały tak wpatrzone w obiektywy naszych aparatów i nawet okiem nie mrugały.

 

sawanna - zyrafy

Smukłe i niezbyt energiczne żyrafy

 

sawanna - Zebra

Zebra nie dla pieszych

 

A tą świnkę znacie? Zainspirowała twórców bajki „Król Lew”. Śmieszne jest to, że jak biegają to naprawdę mają uniesiony do góry ogonek, jak antenkę. Kiedy się zatrzymują, antenka opada.

 

sawanna - Najbardziej znana na świecie świnka

Najbardziej znana na świecie świnka

 

Na koniec jeszcze bawół z ptaszkami na grzbiecie i świeżo urodzonym maluchem. Przewodnik twierdził że ma dopiero kilka godzin.

 

sawanna - Dopiero uczę się chodzić

Dopiero uczę się chodzić

 

Smutno nam się zrobiło kiedy zobaczyliśmy samotne gnu ze złamaną nogą, który stał sam jak palec bo pewnie jego stado poszło dalej. Zastanawialiśmy się kiedy go coś dopadnie. Bo szans biedak nie miał wielkich. Kiedy wracaliśmy wieczorem, już go tam nie było. Mnie aż ciarki przechodziły kiedy myślałam jakby to było zostać samemu, w nocy na tym pustkowiu.

sawanna - Jakie mam szanse przetrwać do rana?

Jakie mam szanse przetrwać do rana?

 

Na Sawannie życie toczy się w harmonii. Pracownicy parku ponoć powinni pomagać trochę zwierzętom ale nie bardzo się do tego palą, więc tak czy siak wszystko płynie ustalonym według natury torem.

No dobrze, wszystko pięknie i egzotycznie ale na pewno wszyscy się zastanawiają – ale gdzie jest Lew??

Otóż Lew to osobna historia, bo wszystko jest ciekawe ale największe emocje jednak na Safari to pogoń za Lwem. Czy udało nam się go zobaczyć? O tym już wkrótce….

 

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Afryka
Makijaż na Zanzibarze
Pieprz, okulary Dolce&Gabbana i viagra czyli farma przypraw na Zanzibarze

maju na Zanzibarze jest mało turystów, nigdzie nie ma k [...]

Zamknij