Okno z widokiem czyli spełnione marzenia

Okno z widokiem czyli spełnione marzenia raz jeszcze

4 maja 2014 w Lifestyle

Dwie rzeczy zaprzątają moją głowę przez ostatnie tygodnie. Jedna to przygotowania do egzotycznej podróży do Wietnamu a druga to niekończąca się radość i szczęście z powodu spełnienia chyba jednego z najbardziej dla mnie nierealnych marzeń, a mianowicie mieszkania na plaży z widokiem prosto na samo morze.

Dla osoby która spędziła całe swoje życie w odległości 600 kilometrów od morza, sama wyprawa nad jakiekolwiek morze to był super hit. I tak odkąd po raz pierwszy zobaczyłam morze w wieku 12 lat, obrałam jeden, nieodmienny kierunek mojego wakacyjnego wypoczynku. Gdziekolwiek, byle blisko do morza. Zakochałam się totalnie i do końca życia.

Przeprowadzka do Hiszpanii i zamieszkanie w plażowej miejscowości z ogromną, piękną 5-cio kilometrową plażą wydawało się już szczytem marzeń. A jednak, choć mieszkaliśmy w odległości 15 minutowego spaceru od plaży, to średnio co pół roku zaczynaliśmy od nowa proces szukania mieszkania. Jednak absurdalne ceny i opieszałość hiszpańskich agencji skutecznie nas zniechęcała do zmian. Aż do tej chwili…

Znów jak co pół roku rozpoczęliśmy nasze adhokowe poszukiwania nowego lokum. Już dobrze wiedzieliśmy co chcemy a na jakie kompromisy na pewno nie pójdziemy. Nasze nowe mieszkanie miało być nowsze, cieplejsze, bardziej słoneczne, no i bliżej plaży. I pewnego wieczoru udaliśmy się na oglądanie jednego… Kiedy zaparkowaliśmy samochód już wtedy serce zaczęło nam bić trochę szybciej bo to był budynek przy samej plaży, na który zawsze spoglądaliśmy z zazdrością i nadzieją, że kiedyś w nim zamieszkamy. Jedyny „porządnie” zbudowany (nie był to jeden z tych apartamentowców letnich, gdzie w zimie wiatr śmiga po domu i nie ma ucieczki przed wilgotnym zimnem), z pięknie zadbanym ogrodem, basenem i placem zabaw dla dzieci. Weszliśmy do mieszkania, drugie piętro (dokładnie tak jak chcieliśmy bo nisko to zimno i ciemno), dwie łazienki, 3 pokoje (dokładnie tak jak chcieliśmy), parking, basen (dokładnie tak jak chcieliśmy) no i taras…. Ale jaki! Zabudowany oknami więc można z niego korzystać cały rok, a widok prosto na naszą piękną plażę (nie na ulicę, park, restaurację,sklep, parking ale BEZPOŚREDNIO na plażę).



Uścisnęłam mocniej rękę Pawła i szybko szepnęłam do ucha – BIERZEMY, wpłaćmy zaliczkę już teraz!!! Bałam się, że wyjdziemy z mieszkania i za chwilę się okaże, że czar prysł bo kolejni oglądający go wynajęli, a wiedziałam, że nie będę mogła nigdy potem już spokojnie spać wiedząc, że ktoś sprzątnął mi sprzed nosa MOJE marzenie. To przecież w końcu był ten budynek, ten dom, to piętro, ten taras o którym marzyliśmy tyle lat!!!

Potem już nie było tak romantycznie, przeprowadzka, negocjacje z agencją, nieporozumienia, niedziałające sprzęty, ciężki czas, dużo wątpliwości i pieniędzy przelanych na obce konto, …ufff… Nie było różowo.

Minął już miesiąc od tego czasu. Mieszkanie powoli zaczyna wyglądać jak nasz dom i wszyscy zaczynamy się w nim dobrze czuć. 80% czasu spędzamy na tarasie (a jakże:) gdzie ustawiliśmy sobie dwie małe kanapy, stolik, 4 krzesła i parę świeczek. O każdej porze dnia i nocy jest tam super. A ja budzę się każdego ranka, wychodzę na taras, oddycham głęboko i przez chwilę upajam się moim szczęściem. Potem zaczynam kolejny „normalny” dzień, praca, dziecko, szkoła, zakupy.. ale gdzieś w podświadomości czuję się wyjątkowo, bo wiem, że wracam do mieszkania na plaży a to nie byle co. Przynajmniej w mojej hierarchii.

Marzenia naprawdę się spełniają

Ja naprawdę wierzę w to, że jak się czegoś bardzo pragnie i wierzy w siłę swoich marzeń, to one się spełniają. Czasem nie od razu, czasem nie dokładnie tak jak sobie wymyśliłam, ale prędzej czy później się dzieją. Ważne jest jednak, że trzeba wierzyć naprawdę. Wierzyć, że właśnie to mi się przydarzy, bo dlaczego nie? Powoli buduję sobie w głowie obraz tego co chcę i widzę się oczami wyobraźni w tej sytuacji czy miejscu. Wszystko jednak można zniszczyć jeśli do obrazu w twojej głowie zabraknie wiary i pojawi się natrętna myśl „to nie może MI się przydarzyć, to poza MOIM zasięgiem, takie rzeczy przydarzają się INNYM, JA na to nie zasługuję, TO niemożliwe etc”. Wbrew pozorom to jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu, ale można się jej nauczyć a potem czerpać korzyści z potęgi własnego umysłu.

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


Warto sobie przeanalizować swoje życie i wszystko co się w nim wydarzyło a jestem pewna że znajdziecie masę wydarzeń, które miały miejsce właśnie dlatego, że podświadomie bardzo mocno w nie wierzyliście. Czy to wymarzona wycieczka do Barcelony w wieku 40 lat, czy koncert ulubionej grupy, która dawno już nie koncertuje, kurs kitesurfingu czy też kupno właśnie tej czerwonej sukienki.

Mamy z Pawłem taki ulubiony cytat z filmu „Goldfish memory” – gdzie jeden z bohaterów rzuca gorzko „Life is beautiful… when you’re dead by thirty” czyli Życie jest piękne, jak wykorkujesz przed 30stką. No cóż.. każdego dnia od 4 lat próbujemy dowieść, że jest inaczej :)

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Lifestyle
DSC_3620
Wszystko co chcielibyście wiedzieć na temat Kitesurfingu

Oto kilka powtarzających się pytań, które padają gdy lu [...]

Zamknij