Hiszpański kryzys - jak to wygląda w praktyce

Kryzys który nas otacza

17 maja 2015 w Lifestyle

Jest fatalnie, pewnie będzie jeszcze gorzej. Obiecanki rządu Rajoya i jego wspaniałe statystyki to pic na wodę. W ostatnich tygodniach zanotowano, że pierwszy raz od kilku lat ilość zarejestrowanych bezrobotnych spadła. To jednak jeszcze o niczym nie świadczy. Rząd hiszpański pod względem obrzucania się błotem, aferami korupcyjnymi i niemocą bardzo przypomina mi ten, który dobrze znam z Polski. A przed  wyjazdem za granicę, myślałam że tylko u nas w tej kwestii taka beznadzieja.

Hiszpanie nazywają kryzysem sytuację, której żaden Polak nie nazwałby kryzysową. Obserwując moje otoczenie ja określiłabym to jako ‘spadek poziomu życia’, a ponieważ ten poziom był bardzo wysoki, tym bardziej boli upadek. Być może jest to krzywdzące i generalizuję, ale kiedy przyglądam się jak funkcjonuje Hiszpania i Hiszpanie wokół mnie to jest dla mnie jasne, że nie mogło się stać inaczej i zapaść musiała nadejść prędzej czy później.

 

Skąd ten kryzys?

Ludzie, których znam ani nie oszczędzają ani nie boją się wydawać pieniędzy których mają teraz mniej. Kiedyś była pewność, że wszystko co wydam, zarobię od nowa, jak nie w tej, to innej pracy. Za prace administracyjne bez znajomości języków obcych można było dostać nawet 35 tysięcy EUR rocznie. Student po ekonomii z angielskim bez doświadczenia, za pensję w swojej pierwszej pracy mógł sobie pozwolić na jedzenie w restauracjach 5 razy w tygodniu, imprezy co weekend i wakacje na drugim końcu świata. Większość rodzin była właścicielem co najmniej dwóch mieszkań – jednego tam gdzie pracują w np. Barcelonie i drugiego w górach lub apartamentu w nadmorskiej miejscowości. Te mieszkania cały rok, stały puste po to by właściciel mógł pomieszkać w nim przez jeden miesiąc w roku. Hiszpanie kupowali bez względu na cenę i na to czy było ich na to stać czy nie: nowe mieszkania, samochody, telewizory itd. Żeby kupić telewizor wchodziło się do sklepu który był najbliżej twojego domu i brało się ten największy i najładniejszy. Zauważam, że Hiszpanie do tej pory mają problem z wyszukiwaniem produktów na internecie, choćby po to, żeby porównać ceny.  Generalnie płaciło się cenę, która widnieje na produkcie, bez zagłębiania się w zbędne szczegóły. Wiadomo, do póki masz kasę to płacisz i nie  pytasz. Gotować nie musisz (nie umiesz) bo cały tydzień jesz w restauracjach. Tanie loty to abstrakcja bo Twoje wakacje organizuje od A do Z biuro podróży. Twoje dzieci mają pokoje pełne zabawek do tego stopnia, że nie da się już do nich wejść itd. W najgorszym momencie kryzysu, kiedy bańka nieruchomości pękła, ludzie potracili tysiące euro zainwestowane w mieszkania, które nigdy nie zbudowano, lub te, na które już po wzięciu kredytu nie było ich stać, żeby spłacać. Cóż, pewnie jest to przywilej bogatego, że nie zastanawia się ile mu jeszcze zostało kiedy kasa napływa. Polacy są dużo bardziej zachowawczy jeśli chodzi o kwestie wydawania dużych sum ciężko zarobionej kasy.



 

Kryzys i co dalej?

Jaki jest stan na dziś? Ludzie tracą pracę. W moim najbliższym otoczeniu też. Co chwilę dowiaduję się, że ten czy inny znajomy został zwolniony. Tragedii nie ma bo Hiszpania choć w kryzysie, bardzo dba o swoich bezrobotnych. W mojej głowie nie mieści się jak może zasiłek dla bezrobotnych przysługiwać nawet przez 2 (dwa) lata (!). Oczywiście nie jest to cały czas taka sama kwota, ale przeanalizujmy to przez chwilę.

Jeśli dostanę 900-1000 EUR zasiłku a mam na przykład dwoje dzieci i chciałabym wrócić do pracy, to dziecko muszę wysłać do (często) płatnego żłobka (ok 400-600 EUR na miesiąc). W nowej pracy, o ile ją znajdę, zatrudnią mnie na bardzo słabych warunkach, tak że praktycznie każdego dnia mogą mnie zwolnić i zaproponują 1100-1200 EUR na rękę, do tego doliczam wydatki na dojazd, żłobek, szkoła itd.. Co mi pozostaje: wrócić do pracy, niech dziecko siedzi w żłobku przez wiele godzin (bo godziny pracy to 9-18 ale często dużo gorzej) czy dostawać zasiłek i mieć całą dobę tylko dla siebie i rodziny. Dzieci wtedy mogę przyprowadzić do domu na lunch (zaoszczędzę ok 120 EUR miesięcznie), nie wysyłać malucha do żłobka czym uniknie wszystkich możliwych chorób, a do tego mogę się dokształcać przebierając w bogatej ofercie bezpłatnych kursów dla bezrobotnych, albo też dorobić sobie ‘na czarno’, żeby broń Boże nie stracić, comiesięcznego dopływu rządowych pieniędzy. NIE MA MOTYWACJI żeby szukać pracy, żeby do niej wrócić, żeby działać z inicjatywą. Hiszpański zasiłek (tzw. Paro) zabija całą motywację i moim zdaniem generuje efekt odwrotny. Ciągle słyszę od znajomych, że owszem szukają pracy, ale generalnie nie opłaca im się wracać do pracy, do póki państwo płaci.

Zasiłek jest potrzebny, tego nie neguję, ale na zdrowszych zasadach. Kiedy wokół wszyscy otwarcie opowiadają, że nie opłaca im się wracać do pracy to ewidentnie coś tu nie gra.

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


A może ja po prostu nie rozumiem tej zawiłej strategii hiszpańskiego rządu, żeby zmotywować poprzez tzw. colchon(czyli materacyk) od którego można się odbić w momencie gdy planujesz strategię swojego własnego biznesu. Zapewne są i tacy, którzy działają i szukają pomysłu, tego nie neguję. Jednak jak dla mnie, determinacja to podstawa do działania, a do póki masz co jeść i nakarmić swoje dzieci i żyć wygodnie (skromnie ale wygodnie) to żadna siła nie zmusi do powrotu do pracy.

Pomoc dla bezrobotnych jest dostępna w przeróżnej formie, co samo w sobie wydaje się bardzo użyteczne: darmowe kursy, szkolenia, doradztwo itp. Jednak w samej Barcelonie administracja zapewniająca właśnie taką pomoc rozrosła się już do nieprzyzwoitych rozmiarów i mam wrażenie że powoli traci pierwotną ideę. To kolejny administracyjny twór, gdzie odsyłają od okienka do okienka jeśli Twoje pytanie wykracza poza standard ich programu pomocowego.

Wyobrażasz sobie co by się stało gdyby prawo do dwuletniego zasiłku w wysokości nieco poniżej średniej krajowej przysługiwało w Polsce?

 

Co się opłaca a co nie

Zaryzykuję stwierdzenie, że w obecnej sytuacji w Hiszpanii, strata pracy to całkiem dobry interes (dostaniesz przyzwoitą odprawę i prawo do zasiłku przez wiele miesięcy), natomiast poważnie zastanów się jeśli chciałabyś mieć dzieci. W tym wypadku państwo już nie jest takie hojne bo wsparcia finansowego nie ma żadnego, a urlop macierzyński jest jednym z krótszych w Europie (16 tygodni).

Uff no to wyrzuciłam sobie….

 

 

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Tagi: ,

Komentarze

  1. Ciekawe spojrzenie….może faktycznie w Polsce w związku z tym, ze trzeba się nieźle natrudzić, żeby po studiach dostać przyzwoitą pracę, ludzie bardziej przyglądają się wydatkom. A może to tylko jest tak w moim środowisku? Bo pewnie są i grupy ludzi, którzy lekką ręka wydają kasę, która spływa strumieniami, a potem nagle … klapa. P.S, Ja bardzo cieszę się z rocznego macierzyńskiego i korzystam z niego do woli :-)

  2. Witaj. Mieszkam w Hiszpanii 9 lat ,a konkretnie w Madrycie i nie zgodze się z tym co piszesz. Zasiłek , który był na 2 lata, to mówimy o początkach kryzysu, gfdy ludzie zaczęli być zwalniani po latach pracy w jednym miejscu. Teraz często jeśli maja zasiłek, to 3 -6 miesięcy i to zakładając, że pracował oficjalnie. Rząd hiszpański tak naprawdę, nie pomaga bezrobotnym. Po zakończonym zasiłku zakładając, że ma się dzieci dostajesz pomoc od państwa 426e. Co 6 miesięcy trzeba składać papieru od nową na pomoc. Praca w tej chwili nie wygląda tak jak to było przed kryzysem. Trzeba zażywać często po 60 godzin tygodniowo by dostać 1100 a kontrakt i tak masz na pół etatu. Sama miałam propozycję pracy również na 60 godzin tygodniowo za 900e a kontrakt na 12 godzin. Czy nadal uwazasz, że ludzie przesądzają z kryzysem??? Odnośnie odpraw i tzw 13tych pensji to tylko wybrańcy dostają, a często albo jest klauzula do kontraktu ,że nie masz prawa do tego,lub podsuwając papier do podpisu, że odprawę zostaniesz po zakończonym kontrakcie, ale jest to fikcją. A gdy Hiszpanom się żyło dobrze ,a raczej normalnie to tak powinno być w innych cywilizowanych państwach, by żyło się godnie. Czy tylko bogaci maja przywilej podrozowania ,kupienia mieszkania czy choćby wyjścia do baru na obiad???? I jeszcze jedno. Nikt tak naprawdę nie zrozumie co to jest kryzys nigdy go nie doświadczając na własnej skórze. Wiemco to znaczy kompletny brak pracy i ogromną niemoc ,gfdy w żaden sposób znaleźć jej nie można. Życzę wszystkim by nigdy nie odczuli lek i bezsilność i frustrację,gdy mieszkasz w innym kraju i w pewnym momencie dochodzisz do ściany. Pozdrawiam

    • W poście opisuję swoje doświadczenia i najbliżeszgo mi otoczenia. Nie wiem jak jest w Madrycie. Na pewno zgodzę się z Tobą, że obecnie jest bardzo trudno o pracę na dobrych warunkach, bez względu na to czy to praca kelnera czy IT managera. I tutaj uważam że często „kryzys” jest tylko wymówką pracodawcy dla cięcia kosztów, śmieciowych umów i wykorzystywania ludzi (mam taki przykład w mojej firmie). Ludzie wokół mnie tracą pracę i jest to fakt. Rozmawiam z nimi i to czego mi brakuje to brak inicjatywy bo wiele z tych osób przeczekało swoje dwa lata lub półtora na luzie (i nie mówię tu o jakiś zamierzchłych czasach) a teraz są zdesperowani bo wypadli z rynku a nie do końca umieją się poruszać w świecie gdzie jest konkurencja na rynku pracy bo dawno już takiej nie mieli. Nikomu nie życzę utraty pracy a już tym bardziej gdy ktoś ma rodzinę lub swoje lata – myślę że to są najcięższe przypadki. Wierzę jednak że z każdej sytuacji jest wyjście, a moje wrażenie jest że Hiszpanom brakuje determinacji bo czekają aż coś się stanie samo i ich los się odmieni.

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Lifestyle
espana znak_slider
Nie przeprowadzaj się do Hiszpanii jeśli… – poradnik emigranta

Plaża, morze śródziemne, smaczne tapas – Ty na leżaku w [...]

Zamknij