Kitesurfing - kto chciałby się nauczyć ? Mamy na to świetny sposób!

Kto chciałby się nauczyć kitesurfingu? Mamy na to świetny sposób

29 czerwca 2014 w Lifestyle, Podróże Marzeń, Wietnam

Moja historia kitesurferki jest dosyć dramatyczna. Początki miałam ciężkie i już nawet straciłam nadzieję na to że w ogóle się nadaję do uprawiania tego sportu. Co spowodowało, że jednak się udało, poczułam wiatr we włosach a nad moją głową uniósł się majestatyczny latawiec? Poczytajcie sami.

 

A miało być tak pięknie….

Mój pierwszy nauczyciel Kitesurfingu postawił na mnie krzyżyk. To znaczy skreślił mnie i moje szanse na bycie gwiazdą tego niesamowitego sportu. To nie było zbyt miłe z jego strony, a wręcz przeciwnie, nawet bardzo niemiłe.

Generalnie to burak z niego był bo skasował ponad 200 EUR a większość czasu spędził na podrywaniu lasek. Klasyczny ‘chulo de la playa’. Włożył mi wielkiego 12 metrowego kita w ręce i ciągle z kimś gadał. Nic mi nie wytłumaczył, a przynajmniej nie tak żebym zrozumiała. Moja przygoda z kitem skończyła się dramatycznie przy pierwszym zetknięciu z wodą. Kiedy weszłam po raz pierwszy z kitem do wody, w ogóle nie byłam na to przygotowana, bo ‘patrz wyżej’ (mój trener nic mi nie wytłumaczył) ale stwierdziłam, że przecież to nie może być takie trudne. Teraz Ci pokażę że nie jestem taka beznadziejna, pomyślałam patrząc w stronę Rubena, który wesoło rozprawiał z grupką dziewczyn. Ostatecznie nic mu nie udowodniłam, chyba poza tym że miał rację. Po wejściu do wody przy pierwszym szarpnięciu kita, chciałam go trochę przyhamować i pociągnęłam mocno do siebie. Auć, właśnie dodałam mu cały power. Poleciałam jak długa do przodu z prędkością światła, pijąc hektoliktry słonej wody i surfując brzuchem i kolanami po malutkich (ostrych) kamyczkach, ostatecznie topiąc się prawie w wodzie o głębokości 50 cm. Latawiec wypiął mi się i przywalił z hukiem w ogrodzenie na plaży. Całe szczęście że nikogo tam nie było, bo … ach nawet nie chcę myśleć.



kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia,  Aaaaa czy ktoś może mi pomóc???

Aaaaa czy ktoś może mi pomóc???

Możecie zrozumieć więc że po tej przygodzie, postanowiłam podziwiać ten wspaniały sport z daleka, najlepiej zza szyby restauracji, bo wtedy nie dosięgały mnie przenikliwe podmuchy wiatru.

 

W Wietnamie czasem wieje wiatr

No i wtedy pojechaliśmy do Wietnamu…. tam postanowiliśmy zacząć naszą intensywną podróż od odpoczywania w Mui Ne – małej miejscowości na wybrzeżu. Jakimś dziwnym trafem, obok domków plażowych, które rezerwował mój mąż, była szkoła Kitesurfingu. Przypadek? Hmmm … nie sądzę. Przez pierwsze dni wylegiwaliśmy się w nieprzyzwoicie fantastycznym basenie. Praktycznie wychodząc z niego tylko w trakcie posiłków żeby zjeść coś naprawdę pysznego. Kiedy my piliśmy kawę Maks już siedział w ‘zupie’ z powrotem, cały przeszczęśliwy. Bo woda była ciepła.. i w morzu i w basenie. Sielanka.

Kiedy następnego dnia podniósł się lekki wiaterek zaczęły się podchody mojego szanownego małżonka żeby wyskoczyć sobie ‘na godzinkę’ na kita. Wrócił szczęśliwy ze spaloną słońcem buzią (niezbyt rozsądnie) i ze wspaniałym pomysłem… nieśmiało zaproponował, że może znowu bym spróbowała, tym razem daleko od miejsca mojej kajtowej porażki i ‘chulo de la playa’.

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia, Kitesurfingowy raj w Wietnamie - Mui Ne

Kitesurfingowy raj w Wietnamie – Mui Ne

Świat duży nie jest, bo jeden z instruktorów szkoły był … z Barcelony, prawdziwy Katalan w Wietnamie. Ach, jak miło było wreszcie pogadać znów po hiszpańsku.

 

Jak powinien wyglądać dobry kurs kitesurfingu

Następnego dnia zgłosiłam się więc jako chętna do odbycia kursu. Wiatr tego dnia był przedni i wszyscy instruktorzy, jak tylko nie mieli uczniów, hulali po falach z szerokim uśmiechem na twarzy. Ponieważ jednak pojawiłam się ja, ściągnięto jednego na brzeg, z czego ewidentnie nie był zadowolony.

kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia, Co mnie tutaj dziś czeka?

Co mnie tutaj dziś czeka?

Wytłumaczyłam mu, ze ja to niby już robiłam kurs ale lepiej będzie jak zaczniemy od zera. Popatrzył się dziwnie na mnie, ale ok. Kazał mi usiąść na piasku i wziąć kajta w ręce.   Usiadł koło mnie i …. tak siedział cały czas mnie asekurując, dając wskazówki i tłumacząc zachowanie kita. Rewelacja po prostu. To było dokładnie to czego potrzebowałam. 100% uwagi i asekuracji. Bo ja się po prostu bałam tego wielkiego latawca. A kiedy instruktor był cały czas koło mnie, nagle mogłam się wreszcie skupić na zrozumieniu jak funkcjonuje kite.

kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia, kitesurfing_wietnam_cwiczenia_plaza

Ćwieczenia na sucho – czyli najpierw plaża potem woda

Po ok 40 min mój opiekun postanowił, że jestem już gotowa do kolejnego etapu, czyli wejścia z kitem do wody bez deski. Cooo?? Zapytałam. Jesteś pewny? Bo wiesz.. ja w Barcelonie to parę godzin na piasku byłam i dalej nie byłam gotowa. Niemożliwe żeby to było już. Znów się na mnie dziwnie popatrzył, zaczepił sobie kita, kazał się złapać za swój pas i poszedł do wody.

Wytłumaczył mi dokładnie co mam robić w wodzie i jak się może zachować latawiec. I zaczęliśmy dryfować trenując body dragging i start. I tutaj rację miał mój mąż, który zawsze mi powtarzał, że jak poczuję power kita w wodzie i mnie porządnie szarpnie to dopiero się zakocham w tym sporcie. Micha cieszyła mi się od ucha do ucha pomimo wypicia ton słonej wody i słońca świecącego prosto w oczy. To było coś. Czułam się rewelacyjnie, wolna, odważna i w ogóle super. Zrobienie kilku długości zajęło nam ok 2 godzin. Przez ten cały czas instruktor trzymał mnie za pas i jak kite runął do wody, pomagał mi go wyciągnąć albo w ogóle zapobiegał upadkowi.

kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia, Asekuracja 100%

Asekuracja 100%

Kiedy wyszliśmy już po raz trzeci z wody, chociaż zbliżała się godzina zamknięcia szkoły, to myślę że zachęcony moim szybkim progresem stwierdził, że czas wejść do wody razem z deską, jeśli tylko mam jeszcze siłę. Ja jednak po trzech godzinach walki z latawcem już miałam dość jak na jeden dzień. Szkoda że następnego dnia już wyjeżdżaliśmy bo na pewno bym kontynuowała. Przecież byłam już tak blisko….

Polecam więc ze wszystkich sił szkołę Kitesufringu w Ananda Resort Mui Ne, bo to jednak podejście instruktora jest kluczem do sukcesu. Jak się później okazało, ten który mnie trenował 2 miesiące wcześniej wygrał mistrzostwa kitesurfingu w Wietnamie :)   chyba nie mogłam trafić lepiej!

Kitesurfing nie należy do najprostszych, ale nie ma się co przerażać. Nie wymaga siły fizycznej, raczej wytrwałości i cierpliwości. A potem jest już suuuuuper! Najważniejszy jest instruktor i jego podejście. Jeśli macie wybór to polecam indywidualne lekcje. Wiadomo że cena jest niższa jeśli kursantów jest więcej, ale wiem po sobie, że postęp który można poczynić kiedy instruktor spędza z Tobą 100% czasu a kiedy go trzeba dzielić jest nieporównywalny. Zanim więc zapiszesz sie na kurs, sprawdź ceny, porównaj między sobą szkoły ale niech to nie będzie wyznacznikiem. Najważniejsza są opinie na temat konkretnego trenera i ja po tym co wiem dziś nie zapłaciłabym za kurs nie sprawdzając dokładnie kto i jak będzie mnie uczył. Poniżej szczegóły mojego kursu w Wietnamie. Ode mnie dostają 5 w skali 1 do 5 :) Nie tylko przywrócili mi wiarę w to, że mogę uprawiać ten sport ale także sprawili w ciągu jednego popołudnia że poczułam wiatr we włosach i ogromny power jaki daje kitesurfing.

kitesurfing, wietnam, mui ne, sport, wakacje na własna rekę, podróże, marzenia, Szkoła kitesurfingu - wietnamskie Mui Ne

Szkoła kitesurfingu – wietnamskie Mui Ne

 

Kitesurfing – Użyteczne Informacje

Miejsce: Mui Ne,  Ananda Resort
Warunki: 227 dni wietrznych na rok od ok. 12 wezłów wzwyż. Najlepsza pogoda kitowa w Mui Ne jest od listopada do marca. Do końca maja wieje, potem przychodzi pora deszczowa i wiatr się kończy aż do jesieni.
Jak tam dotrzeć: Do Mui Ne kursują autobusy (z łóżkami) z Saigonu każdego dnia ok. 7 rano. Wystarczy powiedzieć w waszym hotelu że chcecie do Mui Ne i bez problemu znajdzie się ktoś kto rano weźmie wasze bagaże i zaprowadzi was do autobusu. Cena biletu to ok. 8 USD, podróż trwa 6 godzin
Gdzie spać: Ananda Resort, pojedyńcze domki, czysto, komfortowo i w świetnej cenie. Basen na plaży to po prostu rewelacja. Polecamy!!!!

http://www.booking.com/hotel/vn/ananda-resort.pl.html?aid=372725;

 

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Lifestyle
ScreenShot079
Viva el Rey y Viva Espana!

Tak dziś wykrzykiwano w trakcie proklamacji nowego Król [...]

Zamknij