Nie musisz być gwiazdą Hollywood żeby mieć dom z basenem

Nie musisz być gwiazdą Hollywood żeby mieć dom z basenem

13 sierpnia 2014 w Lifestyle

Ja zawsze myślałam że tylko gwiazdy Hollywood mają baseny w swoim ogródku. Naprawdę. Chciałabym tutaj zaznaczyć, że urodziłam się jeszcze za czasów komuny i pierwszy raz wyjechałam za granicę mając 20 lat. Jedyny basen na jaki chodziłam to publiczny z wodą o temperaturze 17 stopni, oddalony o jakieś 3 km od mojego domu. Ale co tam. Nieważne, całe wakacyjne dnie tam spędzałam i wcale nie narzekałam, że rodzice nie wysyłają mnie na kurs angielskiego do Anglii, albo ‘all inclusive’ do Włoch. Teraz to co innego. Basen zamknęli bo pewnie nie było chętnych ;) Szkoda, bo nic bardziej nie zbliża do siebie ludzi niż 7 godzin spędzonych ręcznik w ręcznik i skoki na główkę do lodowato zimnej wody o głębokości 3 metry. Taki skok to było coś. Mało znałam dziewczyn które się na to odważyły (ja oczywiście tak;)

W każdym razie, to nie tak, że zawsze marzyłam o domku z basenem i widokiem na słynny napis w Kalifornii, ale zawsze wiedziałam że jestem człowiekiem morza i 700 km które mnie od niego oddzielało wydawało mi się nienaturalne.

Czytaliście książkę ‘Czarodzieje mogą wszystko?’ Jeśli nie, to polecam. W prosty sposób tłumaczy jak można spełniać swoje marzenia. I choć ja nie czytałam jej jeszcze 5 lat temu, to instynktownie działałam właśnie w ten sposób. Metoda jest prosta i niezawodna.

 



Dom z basenem – nie tylko w Hollywood

Znacie takie powiedzenie ‘becareful what you wish for’? Czyli uważaj czego sobie życzysz bo może się spełnić. Wszystko co nas spotyka zaczyna się w myślach. Jak za dużo myślisz o tym, że to właśnie Ciebie wywalą z pracy albo że złapiesz gumę to tak się właśnie dzieje. Dlaczego by nie życzyć sobie więc domu z basenem? No dlaczego nie?? Może zostaniesz dzięki temu gwiazdą Hollywood i kupisz sobie taki dom, a może wyjedziesz do Hiszpanii bo akurat zaproponują Ci w Barcelonie pracę albo stypendium. Wszystko może się zdarzyć.

Żeby Twoje marzenia się spełniały trzeba po nie sięgać, i choć wydaje się to bardzo proste, to wcale nie jest. Do tego trzeba ogromnej wiary, a tego nam Polakom niestety bardzo brakuje. Brak nam wiary w siebie i tego, jak w reklamie Loreal, że ‘ jesteśmy tego warci’. Że jesteśmy warci by pracować za granicą w swoim zawodzie a nie na zmywaku, że możemy pojechać w podróż dookoła świata, że możemy zarabiać więcej niż 1500 zł na miesiąc … ufff.  Od chwili kiedy uda Ci się uwierzyć, los w niezwykły sposób zacznie Ci sprzyjać i ‘poco a poco’ jak mawiają Hiszpanie, czyli krok po kroku, Twój cel się zrealizuje. Najważniejsze żeby go mieć i z całych sił w niego uwierzyć, a to jest sztuka!

Ja kiedy przyjechałam do mojej ‘Castellfornii’ i po raz pierwszy zanurzyłam się w naszym ogródkowym basenie, podziwiając promienie słońca wibrujące w krystalicznie czystej wodzie, to pomyślałam sobie, ‚zaraz ktoś mnie obudzi i mój sen się skończy’. Tak się nie stało, wciąż trwa, a teraz oprócz basenu mam też widok z mojego tarasu wprost na morze, a wciąż w amerykańskich produkcjach na darmo szukać mojego nazwiska :)

I tak naprawdę to nie chodzi o ten dom z basenem (bo nie dom, a mieszkanie i do tego wynajmowane, a basen jest do podziału z innymi mieszkańcami z naszego podwórka), chodzi o jakość życia – osławione ‚quality of life’. Tutaj mam słońce przez większą część roku, mogę wybrać się na spacer o każdej porze dnia i nocy, spędzać całe dnie na zewnątrz i nie martwić się o to czy tego lata będzie choć jeden słoneczny weekend.  Jestem pewna, że gdybym nie wyjechała z Polski to dziś pod względem materialnym miałabym się dużo lepiej. Jednak to właśnie plaża była moim marzeniem i nim teraz żyję, ciesząc się z tego każdego dnia.

Chcesz zarezerwować swoją podróż tanio oraz pewnie? Sprawdź unikatową sekcję „ Narzędzia podróżnika ” i użyj sprawdzonych oraz rekomendowanych przez nas narzędzi.

 


 

hollywood, castelldefels, plaza, barcelona, hiszpania, katalonia, Plaża czy basen, basen czy plaża?

Plaża czy basen, basen czy plaża?

 

Co będzie dalej, już powoli mi się klaruje, ale to na razie sekret….

 

 I jeszcze o zmianach..

„Nie bójmy się zmian, one są częścią naszego życia a jeśli właściwie nimi pokierujemy, będą źródłem wielu szczęśliwych chwil”. Zdarza się, że zmiana nadchodzi nie pytając nas o zdanie. Po prostu jest i musimy stawić jej czoło: zmiana szefa, działu, nowa praca, początek studiów, mieszkania, czy pani która zawsze obsługiwała Cię w Twojej osiedlowej  piekarni. Wszystko to wywołuje w nas stres, niechęć, odrzucenie, wyparcie itd. Ja proponuję zupełnie inne podejście. Jeśli stoisz w obliczu zmiany, zwłaszcza takiej, która przyszła do Ciebie sama, popatrz na to jak na wyzwanie, przygodę: może poznam miłość mojego życia, może będę mieć ciekawszych sąsiadów, może bułeczki będą świeższe? ZAWSZE jest szansa że zmiana przyniesie coś lepszego. A im bardziej się w to uwierzy, tym większe szanse, że tak będzie. Jeśli założysz że będzie ciężko, TO BĘDZIE. Nie ma co do tego wątpliwości. A bez zmian człowiek nie może się rozwijać. Im więcej Cię ich spotyka tym dalej możesz zajść: jako człowiek, mąż, pracownik, tata etc. Pomyśl o tym..

P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU. Dzięki!

Komentarze

  1. Marzenia małe i duże są do spełnienia! Piękny post! Ja zawsze trzymam kciuki za Wasze następne marzenia do spełnienia! Pozdrawiam

  2. Trafiłam na Waszego bloga przypadkiem.
    Mam podobne przemyślenia choć jestem trochę starsza od Was.
    Od zawsze marzyłam o Hiszpanii, najbardziej o BCN, z racji miłości do dzieł Gaudiego :) Jednak nigdy nie trafiłam na półwysep Iberyjski, zwiedzałam różne kraje i kontynenty, a Hiszpania była jakimś mglistym marzeniem. Podobnie jak zamiar nauki hiszpańskiego. Kiedy stuknęła 40 pomyślałam sobie, kiedy, jeśli nie teraz? Jak pomyślałam, tak uczyniłam. Zabukowałam, poleciałam, zakochałam się :) W Barcelonie spędziłam 2 tygodnie, poczułam się tu jak u siebie. Jakby było to moje miejsce na ziemi. Postanowiłam, że nie tylko wrócę, ale też zostanę na dłużej, w zasadzie na zawsze.
    Po powrocie zaczęłam przekonywać mojego męża i potomstwo. Patrzeli na mnie, jak na szaloną. Dziś wszyscy jesteśmy przekonani, że chcemy wyemigrować właśnie tam. Na razie kończymy pewne sprawy/zobowiązania w kraju. Mamy pewien pomysł na życie/firmę tam nie wiem czy dobry, życie pokaże. Chcę spróbować, chcę żyć inaczej, chcę widzieć palmy, morze – może to naiwne, ale to dla mnie synonimy szczęścia i radości. Chcę je widzieć z okna mojego domu :)

    • Uwielbiam takie historie jak Twoja. Życzę powodzenia!!! A jeśli będziesz mieć jakieś konkretne pytania to śmiało!

    • Robię dokładnie to samo, co Ty,

  3. Moniko, pytań mam milion, ale nie chciałabym Was zamęczyć ;) Szkoda, że nie znałam Was wcześniej. Zadziwiające jest, że kiedy człowiek zaczyna o czymś bardzo mocno myśleć, rzeczy stają się same! Na http://www.zbarcelony.pl weszłam nie szukając bloga o BCN, sam się pojawił nie wiem skąd i od razu trafiłam na temat, który brzmi jak moje myśli :D „Kiedy się cze­goś prag­nie, wte­dy cały wszechświat sprzy­sięga się, byśmy mog­li spełnić nasze marzenie.”
    Gratuluję pięknego mieszkania, wczytuję się dalej, dziękuję :)

  4. Choć jestem na początku swojej drogi i jeszcze do końca nie wiem, co mogłabym tu robić, to już uczę się hiszpańskiego i zamierzam na niego wysłać swoją 10-cio letnią córkę. Teraz jesteśmy właśnie w Barcelonie i przygotowujemy się do ferii z dziećmi w styczniu. Chcę tu wracać ciągle i zawsze…
    Mam kilka pytań praktycznych (o podatki, o szkolnictwo) – czy mogę Ci je zadać?

  5. Pewnie, że nie trzeba być gwiazdą Hollywood. Oczywiście może w tamtych czasach tak było ale teraz jest już inaczej. Trochę oczywiście trzeba uzbierać na basen ale zawsze można na początek pocieszyć się składanym basenem, który każdy może mieć. Zawsze to coś :)

Zostaw komentarz przez facebook lub formularz poniżej
Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Close
Więcej w Lifestyle
jedzenie, kuchnia, przepisy, hiszpania, barcelona, groszek z szynką
Szybko przygotowany slow food – czyli makaron z groszkiem i szynką

Czasami już nic nie przychodzi do głowy co by tu zjeść. [...]

Zamknij